"Jeśli mi się nie uda, wracam do kraju, na plażę". Nowe fragmenty rozmowy Mosbacher

Agencja Informacyjna Polska Press ujawnia kolejne fragmenty wystąpienia ambasador USA Georgette Mosbacher. - Nie jestem od dyplomatycznej mowy, nie jestem dyplomatką, jestem businesswoman - mówiła posłom w Sejmie. Jak zapewniała, jeśli nie powiedzie się jej misja, to po prostu wróci do USA, gdzie "może leżeć na plaży".

Agencja Informacyjna Polska Press ujawniła kolejne, dotychczas nieopublikowane fragmenty wystąpienia ambasador Georgette Mosbacher podczas spotkania z posłami w Sejmie z 21 listopada.

Ambasador wypowiadała się wówczas o wolnych mediach, podkreślając ich rolę: - Jesteśmy przyzwyczajeni w USA, że prasa jest brutalna, (...) ale nie ingerujemy. Nie cierpimy tego, ale nie ingerujemy. Dlatego, jeśli chodzi o wolność prasy, to z niczym Państwu nie pomogę. Kongres nie będzie tolerował takich rzeczy.

Mosbacher: Nie jestem dyplomatką, to dla mnie żaden ruch w karierze

Jak się okazuje, to nie był jedyny wątek. AIP w czwartek przytacza taką wypowiedź Mosbacher, gdy ta stwierdziła, że w zasadzie zawodową dyplomatką nie jest.

Nie jestem od dyplomatycznej mowy, nie jestem dyplomatką, jestem businesswoman, która służy na rzecz swojego kraju. I nie jest to dla mnie żaden ruch w karierze. Odeszłam na emeryturę z biznesu, teraz służę swojemu krajowi

- mówiła Mosbacher. Później dodała: - Jeśli mi się nie uda, wracam do kraju, mogę jechać na plażę.

Bezpieczeństwo gospodarcze i wspomnienia o "Kasciesko park"

Wśród swoich priorytetów, jak mówiła posłom ambasador, ma natomiast współpracę energetyczną, gospodarczą i militarną. Jak wygląda owocna współpraca gospodarcza według Mosbacher?

- Po pierwsze bezpieczeństwo gospodarcze, czyli zapewnienie, że amerykańskie firmy są sprawiedliwie traktowane w Polsce, że współpracujemy na rzecz naprawdę pozytywnego klimatu dla biznesu - oznajmiła ambasador.

Georgette Mosbacher na spotkaniu z parlamentarzystami wplotła też trochę swoich wspomnień z dzieciństwa, gdy dorastała niedaleko Chicago i bawiła się w parku Kościuszki.

- Nazywaliśmy go "Kasciesko park", bo nie potrafiliśmy powiedzieć "Kościuszko" i był tam taki posąg, Kościuszko. Jako mała dziewczynka nawet nie wiedziałam, kto to był. (...) A teraz jestem tu w Polsce. I uważam, że to jakaś wyższa siła musiała sprawić, że z tamtego parku z posągiem Kościuszki trafiłam - opowiadała.

Jak opisuje Agencja Informacyjna Polska Press, ambasador zapewniła też, że pamięta, że Amerykanie mogli zawsze na Polskę liczyć, w przeszłości i teraz. - Wiemy o tym. I doceniamy - zaznaczyła.

Mosbacher: Polska potrzebuje rebrandingu, jest niezrozumiana

Mosbacher na spotkaniu z posłami poruszyła też wątek, "rebrandingu Polski". Ambasador USA mówiła w zasadzie o tym, czym powinna zajmować się Polska Fundacja Narodowa.

Dam państwu radę, ode mnie osobiście. Uważam, że Polska powinna zainwestować w jakiś brand, zatrudnić przedstawiciela od marketingu. Polska powinna tworzyć swoją markę. Z badań niedawno przeprowadzonych w USA wynika, że większość Amerykanów, uważa, że polska jest krajem rolniczym, a jest to kraj, w którym są wysokie technologie - mówiła. Później oceniła jeszcze, że Polska "jest na świecie niezrozumiana". - Trzeba zrobić rebranding - powiedziała.

Więcej o: