Brejza wyśmiewa reakcję PiS ws. listu Mosbacher. I pokazuje notkę prasową z czasów PRL-u

Nie milkną echa listu Georgette Mosbacher do Mateusza Morawieckiego ws. materiału TVN o neonazistach. Politycy PiS mówią o "braku profesjonalizmu" ambasador, a Krzysztof Brejza odpowiada im słowami o "bolszewickiej retoryce".

Krzysztof Brejza udostępnił na Twitterze wycinek ze starej gazety, która opisuje spotkanie ministra spraw zagranicznych ZSRR Andrieja Gromyki z ambasadorem USA w Moskwie, podczas którego ten pierwszy pouczał drugiego.

 "W związku z tym, że ambasador USA poruszył problem sytuacji w Polsce, oświadczono mu, iż rząd USA powinien zaprzestać ingerencji w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa PRL" - brzmi fragment artykułu.

"Bolszewicka retoryka wiecznie żywa" - skomentował poseł PO.

Żart posła Brejzy jest odpowiedzią na zamieszanie wokół słów, które Georgette Mosbacher skierowała do posłów PiS w Sejmie, a także do jej listu skierowanego do premiera Mateusza Morawieckiego. Podczas spotkania ambasador USA przestrzegała PiS przed próbami zamachu na wolne media, zaś w liście broniła materiału TVN o polskich neonazistach. Przypomnijmy, że TVN należy do amerykańskiej spółki Discovery Communications.

Krytyczne wypowiedzi Georgette Mosbacher pod adresem PiS

Politycy partii rządzącej odebrali słowa Mosbacher jako ingerowanie w sprawy Polski.

W środę ukazało się oficjalne oświadczenie polskiego rządu ws. listu Georgette Mosbacher do Mateusza Morawieckiego. Wyrażono w nim zapewnienie, że „Polska tak samo jak USA ceni sobie wolność słowa i w żaden sposób nie ogranicza wolności mediów”. Oświadczono także, że rząd nie zamierza „bezpośrednio odnosić się do treści listu Ambasador Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach”.

Zanim jednak wydano oficjalne oświadczenie, politycy PiS zdążyli już skomentować słowa amerykańskiej ambasador. Mariusz Błaszczak stwierdził, że "mamy tu do czynienia z pewnym nieporozumieniem wynikającym z braku doświadczenia dyplomatycznego pani Mosbacher", zaś Witold Waszczykowski powiedział, że „wszystko wskazuje na to, że mamy kłopot z brakiem profesjonalizmu u pani ambasador. Pamiętajmy, że pani Georgette Mosbacher nie wywodzi się kręgów dyplomatycznych, ale jest nowojorską celebrytką, związaną z amerykańskim biznesem, co niesie za sobą bezpośredni styl prowadzenia rozmów”.