Kulisy zatrzymania byłego szefa KNF. CBA weszło o 6:30, Marek Ch. "nie poszedł na współpracę"

Prokuratorzy chcieli, by Marek Ch. zeznawał w sprawie innych osób, zamieszanych w aferę KNF. Jednak "nie poszedł on na współpracę", podaje "Fakt".

W katowickiej prokuraturze dziś dalszy ciąg przesłuchania byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Ch. Wczorajsze przesłuchanie zostało przerwane ze względu na późną porę. B. szefowi KNF postawiono zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez inną osobę. Grozi za to nawet 10 lat więzienia.

Marek Ch. został zatrzymany we wtorek rano w Warszawie przez funkcjonariuszy CBA, a następnie przewieziony do prokuratury w Katowicach. "Fakt" opisuje kulisy zatrzymania i przesłuchania. Według informacji gazety agenci CBA przyszli do mieszkania Marka Ch. na warszawskim Wilanowie o godz. 6:30 rano. Zanim pojechali do Katowic, zabrali zatrzymanego do delegatury CBA. 

"Fakt" podaje, że prokuratura znalazła wiele wątków w sprawie, które prowadzą do innych osób. Dlatego chcieli, by były szef KNF zeznawał. Możliwe było nawet nadzwyczajne złagodzenie kary w zamian za informacje, które przyczyniłyby się do zatrzymania innych osób uwikłanych w aferę KNF. Jednak - podaje dziennik - Marek Ch. "nie poszedł na współpracę" i postawiono mu zarzut.

Kamery na niszczarki i wewnętrzny audyt

Z kolei "Dziennik Gazeta Prawna" pisze o szczegółach dnia, kiedy CBA weszło do siedziby KNF. Dopiero co zdymisjonowany przewodniczący komisji właśnie wrócił z Singapuru i pojechał do urzędu. Był tam kilka godzin, do ok. 12:30. Agenci CBA weszli dopiero po tym, jak opuścił budynek, co spotkało się z krytyką.

"DGP" informuje, że gdy były już przez KNF przebywał budynku, byli z nim pełnomocnik KNF ds. ochrony informacji i szefowa gabinetu. Służby zabezpieczyły też nagrania z monitoringu. Kamer nie ma co prawda w gabinecie i sekretariacie, są jednak w prowadzących do nich korytarzu, gdzie znajduje się niszczarka do dokumentów. Według rzecznika ministra koordynatora służb Stanisława Żaryna, z nagrań nie wynika, że Marek Ch. próbował coś w niej zniszczyć. 

W KNF trwa wewnętrzny audyt w sprawie działań byłego szefa komisji.

Afera KNF

Podstawą zatrzymania były materiały dowodowe dostarczone przez biznesmena Leszka Czarneckiego. Wczorajsze przesłuchanie trwało ponad 9 godzin. Biorący udział w postępowaniu szef śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej Tomasz Tadla powiedział, że były szef KNF złożył obszerne wyjaśnienia - spisano je na 35 stronach.

Według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, Marek Ch. podczas marcowej rozmowy miał mu złożyć propozycję korupcyjną - przychylność dla jego banku w zamian za 40 milionów złotych dla poleconego przez szefa KNF prawnika. Rozmowę tę biznesmen nagrał i skierował zawiadomienie do prokuratury. O sprawie poinformowała 13 listopada "Gazeta Wyborcza".