Prawica oburzona listem Mosbacher do Morawieckiego ws. wolnych mediów. "To skandal dyplomatyczny!"

Falę krytycznych komentarzy wywołały doniesienia o liście, które ambasador USA Georgette Mosbacher miała wysłać do Mateusza Morawieckiego. "Nie podoba mi się, że ambasador sojusznika pozwala sobie na naciski" - komentuje na Twitterze publicysta Łukasz Warzecha.

Z informacji "Do Rzeczy" wynika, że ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym skomentowała śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN. Przypomnijmy: właścicielem stacji jest amerykański koncern Discovery Communications.

Ambasador Mosbacher pisze w liście, że Stany Zjednoczone nie będą tolerować wypowiadanych publicznie przez polskich polityków krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce.

"Dobrze byłoby przeprosić"

List ambasador Stanów Zjednoczonych wywołał oburzenie wśród prawicowych polityków i publicystów.

"To jest skandal dyplomatyczny, nie żadna wpadka! Trudno będzie po tym przejść do porządku dziennego" - czytamy w komentarzu na profilu tygodnika "Sieci" na Facebooku.

"Pani Georgette Mosbacher, jako poseł na Sejm RP ŻĄDAM od Pani szacunku dla Narodu i Państwa Polskiego i jego demokratycznie wybranych władz. Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo, które wiąże wszystkich, także antypolską, antydemokratyczną stację TVN" - napisała na Twitterze posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

"Szanowna Pani Ambasador Mosbacher, dziękujemy za wskazanie nam, troglodytom, jak powinniśmy się zachowywać wobec wyższych cywilizacji i wzorców, np. tych z Pani Indiany. Jak zginać karki i oddawać hołdy. I przepraszamy za nieodpowiedzialne ataki na święty TVN. Wdzięczni rabowie" - ironizował publicysta Stanisław Janecki.

"To jednak ciekawy paradoks, że propolski prezydent USA wysyła do tak proamerykańskiego kraju ambasador, która pisze później taki list. Ciekawe, czy G. Mosbacher zmieniłaby zdanie, gdyby zobaczyła wcześniejsze materiały TVN-u (zwłaszcza wieczór wyborczy) o D. Trumpie?" - napisał Karol Gac z tygodnika "Do Rzeczy".

"Nie podoba mi się, że ambasador nawet naszego sojusznika pozwala sobie na naciski w sprawie tego, co może uchwalić nasz Sejm. Dokładnie tak samo jak nie podobają mi się plany mieszania w rynku medialnym i uważam je za groźne dla wolności słowa" - stwierdził publicysta Łukasz Warzecha.

"Szanowna Pani Mosbacher - Jest Pani nieprzygotowana do pełnienia roli ambasadora w Polsce. Bardzo prosimy prezydenta Stanów Zjednoczonych o wyznaczenie kogoś mniej aroganckiego. Nasz rząd ma prawo nie tolerować manipulacji medialnych" - napisał Marcin Niewalda, dziennikarz, prezes Fundacji Odtworzeniowej Dóbr Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

"Jeśli zna Pani choć trochę polską historię (a chyba powinna), to wie Pani, że Polska ma fatalne doświadczenia z ambasadorami, którzy dyktowali nam prawa. Jeśli zatem nie chce Pani, by Polacy zmienili nastawienie do USA to dobrze by było przeprosić" - zaapelował poseł partii Wolność Jacek Wilk.

"Szanowna Pani Ambasador, uprzejmie proszę uzupełnić swoją wiedzę o historii Polski. Polacy od trzech stuleci, szczerze nienawidzą, kiedy ambasadorzy mylą rolę dyplomaty z rolą namiestnika" - stwierdził Cezary Gmyz z TVP.

"Po co ja pana ministrem robiłem?" "A po co ja pana prezydentem?". J. Kaczyński i Lech Wałęsa spotkali się w sądzie

Więcej o: