Majdzik nazwał Wałęsę "kanalią", Rulewskiemu wygrażał. Przed laty wyleciał z MON za antysemityzm

O Ryszardzie Majdziku w ostatnich latach zrobiło się głośno w związku z wulgarnymi słowami na temat Lecha Wałęsy i Jana Rulewskiego. Historia jego obraźliwych wypowiedzi sięga znacznie dalej - przed laty mówił o osobach "nie czysto polskiej narodowości" i "zbrodniarzach narodowości żydowskiej".

Na antenie TVP Info Ryszard Majdzik występuje jako komentator wydarzeń bieżących. W czwartek wypowiadał się na temat procesu Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Lechowi Wałęsie. Mówił m.in., że były prezydent jest "kanalią", "łobuze,", i "bestią w ludzkim ciele". - To człowiek, który zawsze szedł w zaparte, zawsze kłamał. Kłamstwo dla tych ludzi jest czymś więcej niż prawdą. My jesteśmy którzy zawsze głosimy prawdę. Bolek wie o tym, że prawda zwycięży, ale idzie w zaparte, bo zawsze część szczujni TVN-owskiej chce zniszczyć dobą zmianę, która rządzi Polską - mówił.

Wcześniej było o nim głośno, gdy z okazji rocznicy porozumień Okrągłego Stołu, również na antenie TVP Info, wygrażał senatorowi Janowi Rulewskiemu. Mówił, że "chętnie wsadziłby go do kryminału" i poradził, by się spakował i wyjechał, bo będzie "rozliczony". Po stronie Majdzika stawał wówczas prowadzący program Adrian Klarenbach, który przerywał Rulewskiemu i dawał głos drugiemu gościowi. 

Odszkodowanie za internowanie

Według biogramu w Encyklopedii Solidarności, Majdzik był organizatorem solidarnościowego strajku okupacyjnego w ZKS Elbud, najdłuższego w Małopolsce. Współpracował m.in. z KSS i KOR. Od 1980 był członkiem Konfederacji Polski Niepodległej. Po wprowadzeniu stanu wojennego był internowany w kolejnych Ośrodkach Odosobnienia. W latach 80. zajmował się m.in. organizacją protestów i głodówek, drukiem i kolportażem prasy podziemnej. Był wielokrotnie aresztowany. W 1989 roku sprzeciwiał się rozmowom Okrągłego Stołu. 

W ostatnich latach pozwał państwo polskie za 10 miesięcy internowania w stanie wojennym. Domagał się pół miliona złotych odszkodowania, ostatecznie dostał 150 tysięcy złotych.

Antysemickie wypowiedzi Majdzika

W 1997 roku były opozycjonista protestował przeciwko kandydaturze Piotra Naimskiego z listy Ruchu Odbudowy Polski. - Nie będę uwiarygodniał osób związanych z masonerią, ludzi nie czysto polskiej narodowości. Nie jestem antysemitą, ale dlaczego nie wystawią swoich kandydatur z list mniejszości żydowskiej, jak to robi mniejszość niemiecka czy białoruska - mówił, za co później Naimskiego przepraszał.

W latach 90. głosił też pogląd, według którego "wszystkich komunistów z rządu i Unii Wolności powinno się wymienić na rodaków z Kazachstanu". Wymiana miałaby się odbywać w trybie "dziesięciu komunistów za jednego prawdziwego Polaka z Kazachstanu". Majdzik nazywał też Lecha Wałęsę i Bronisława Geremka "zdrajcami".

Z kolei w 2006 roku działacz podpisał apel Anny Walentynowicz, która oskarżała Jacka Kuronia o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Miał też pretensje, że były prezes IPN Leon Kieres "ujawniał jakieś Jedwabne, nie wiadomo komu to po co potrzebne", a "nie mówił o zbrodniarzach wywodzących się z narodowości żydowskiej".

Posada w MON i szybkie odwołanie

Bogdan Klich w 2008 roku powołał Majdzika do rady nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego. Przekonywał, że ten ma maturę, doświadczenie, "a jego osobowość, uczciwość i sumienność dają gwarancję rzetelnej pracy". Po publikacjach medialnych Klich zawiesił byłego opozycjonistę i polecił dyrektorowi departamentu prasowo-informacyjnego zebranie wszystkich jego wypowiedzi publicznych. - Jeśli pojawią się w jego wypowiedziach treści antysemickie, jest oczywiste, że przestanie być członkiem rady nadzorczej - mówił Klich. I tak się też stało, Majdzik został odwołany.

Kariera radnego PiS

W ostatnich wyborach były opozycjonista startował z list PiS do rady miasta Skawiny (wcześniej był radnym niezależnym). Otrzymał najlepszy wynik - 21,58 proc. Jak podaje krakowska "Gazeta Wyborcza", w trakcie kampanii wyborczej zaatakował w internecie działaczkę KOD ze Skawiny. "Uwaga na konfidentkę z KOD Targowiczankę i antypolkę" - napisał Majdzik. Poszkodowana kobieta złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

W portalach społecznościowych umieszcza też inne obraźliwe wpisy. Udostępnił m.in. obrazek z teczką pracy tajnego współpracownika, zdjęciem Tomasza Lisa i podpisem "TW Hiena". W kontekście wyboru Jacka Majchrowskiego na prezydenta Krakowa pisałam z kolei: "Wybrali to mają a mówiłem, że komychy to były będą i są łobuzami żerującymi na Polakach" [pisownia oryginalna - red.]. 

Majdzik jest też jednym z organizatorów manifestacji pod Wawelem, w rocznicę pogrzebu Lecha Kaczyńskiego, by prezes PiS mógł "godnie odwiedzić grób swojego brata". Do swoim przeciwnikach wykrzykiwał, że są "bolszewickimi złodziejami" i "debilami".

Więcej o: