Bank Światowy o posadzie dla syna Mariusza Kamińskiego. "Nie mamy z tym nic wspólnego"

Bank Światowy nie uczestniczy w procesie wyboru kandydatów doradców dyrektorów wykonawczych na te stanowiska - napisał Bank Światowy w specjalnym oświadczeniu.

Jak ujawniła w poniedziałkowym wydaniu "Gazeta Wyborcza" i tvn24.pl syn ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego od lata tego roku pracuje w Banku Światowym Jest tam "doradcą wicedyrektora wykonawczego", a także zasiada w jednej z komisji.

"Wyborcza" napisała, że szef NBP, którym obecnie jest Adam Glapiński, deleguje do banku swojego przedstawiciela. W lipcu wyznaczył na stanowisko wicedyrektora wykonawczego specjalistkę ds. finansów Katarzynę Zajdel-Kurowską. Zaś jej doradcą został Kacper Kamiński. Według źródeł "Wyborczej" doradcę wskazał prezes NBP. Syn ministra koordynatora służb specjalnych w Banku Światowym może zarobić ponad pół miliona złotych rocznie.

Sprawę posady dla syna Kamińskiego skomentował Bank Światowy. W krótkim oświadczeniu opublikowanym na Twitterze napisano, że "wyboru Doradców Dyrektorów Wykonawczych w Banku Światowym dokonują sami Dyrektorzy Wykonawczy, którzy mianowani są z kolei przez kraje członkowskie Banku". "Kierownictwo BŚ nie uczestniczy w procesie wyboru kandydatów na te stanowiska" - czytamy w komentarzu.

Wyjaśnienie to jest sprzeczne z tym, co twierdził NBP, a także sam Kamiński, że decyzję o zatrudnieniu syna koordynatora służb specjalnych podjął szwajcarski szef Zajdel-Kurowskiej i że to „standardowa procedura rekrutacji”. Sam Kacper Kamiński zapewniał, że został zatrudniony ze względu na pozytywne przejście „rozmowy kwalifikacyjnej przeprowadzonej przez obywatela Szwajcarii - Dyrektora Wykonawczego Banku Światowego, który w wyniku tej czynności złożył wniosek o zatrudnienie mnie w tej instytucji".