Nowoczesna i PO chcą "odpalić" komisję śledczą ws. KNF. Mazurek odpowiada przekazem dnia

Opozycja chce komisji śledczej ws. KNF i wyjaśnień ws. syna Mariusza Kamińskiego. Tymczasem rzeczniczka PiS deklaruje, zgodnie z partyjną mantrą, że komisji śledczej nie będzie, ponieważ komisja "jest potrzebna wtedy, gdy nie działają instytucje państwa".

Opozycja szykuje się na najbliższe posiedzenie Sejmu, głównie w kontekście afery w Komisji Nadzoru Finansowego. Sławomir Neumann, szef klubu Platformy Obywatelskiej, zapowiedział, że na środowym posiedzeniu Sejmu jego partia złoży projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej ds. afery KNF.

Nowoczesna idzie w sukurs kolegom z opozycji - zamierza złożyć nowelizację ustawy o komisji śledczej, tak, by do jej powołania potrzeba było tylko 154 głosy "za", a nie jak dotychczas: większości bezwzględnej. Gdyby nowelizacja została przyjęta, to opozycja miałaby możliwość stworzenia komisji przy obecnym układzie sił w Sejmie.

Tymczasem zgodnie z zapowiedziami rzeczniczki PiS Beaty Mazurek, partia rządzącą nie zamierza w ogóle pochylać się nad wnioskami o komisji śledczej. Wicemarszałek Sejmu argumentując takie stanowisko swojej partii sięgnęła po znane z ostatnich dni hasła o "działających instytucjach państwa".

- Nie poprzemy żadnego wniosku o powołanie komisji śledczej. Komisję powołuje się, gdy nie działają instytucje państwa - póki co, działają - oznajmiła na Twitterze Mazurek, te słowa padły też na konferencji w Sejmie:

Gdyby rzeczywiście te instytucje funkcjonowały dzisiaj tak, jak funkcjonowały za czasów PO, kiedy mieliśmy aferę VAT-owską, kiedy mieliśmy aferę Amber Gold, to zasadne byłoby powoływanie tej komisji. Póki co, to instytucje działają. Jeśli się okaże, że nie będą działały to wtedy będziemy podejmować decyzje
Więcej o: