Rzeczniczka PiS o zatrudnieniu syna ministra: Jarosław Kaczyński nic o tym nie wiedział

- Kierownictwo partii ani Jarosław Kaczyński nic o takim zatrudnieniu nie wiedział i z pewnością będziemy to wyjaśniać - powiedziała rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Stwierdziła jednak, że "naprawdę rząd PiS nie ma wpływu na obsadę Banku Światowego".

Syn ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego pracuje w Banku Światowym - podały portale tvn24.pl i wyborcza.pl. Według informacji dziennikarzy posadę w centrali międzynarodowej instytucji ma od lata tego roku. Jest tam "doradcą wicedyrektora wykonawczego", a także zasiada w jednej z komisji. 

Do sprawy na konferencji prasowej odniosła się rzeczniczka PiS Beata Mazurek. - Przypomnę, że przez ostatnie 3,5 roku Kacper Kamiński był zatrudniony w Parlamencie Europejskim w Brukseli jako doradca komisji budżetowej PE, że zatrudnienie to uzyskał w drodze konkursu, przeprowadzonego zgodnie z procedurami PE przez pracowników PE. W związku z propozycją pracy w Banku Światowym zrezygnował z poprzedniej pracy posady.Kacper Kamiński nie jest pracownikiem NBP, a w Banku Światowym został zatrudniony na wniosek dyrektora wykonawczego Banku Światowego, obywatela Szwajcarii - tłumaczyła w Sejmie.

Mazurek przekonywała, że PiS będzie wyjaśniać sprawę, ale jednocześnie stwierdziła, że rząd nie ma wpływu na obsadę Banku Światowego. 

Mazurek: Ja nikogo nie bronię

Rzeczniczka PiS pytała, czy "nie za dużo tych dzieci" polityków PiS na wysokich stanowiskach.

Z jednej strony można powiedzieć, że za dużo, z drugiej strony, że za mało. Ja zapytam tak - czy to oznacza, że rodziny polityków, na wszystkich szczeblach - parlamentarnych, samorządowych, gminnych, powiatowych, powinny być osobami, które nie pracują, mimo że nie mają kwalifikacji?

- pytała Mazurek. Dodała, żeby "broń boże nie odbierać jej tak, że tego broni". - Ja nikogo nie bronię. Będziemy sprawę wyjaśniać. Ale nie posuwajmy się do takich absurdów, że ludzie, którzy mają przygotowanie merytoryczne, wykształcenie, kwalifikacji, tylko dlatego, że są spokrewnieni z politykiem byli wyłączeni z życia zawodowego - dodała.

PiS pozwie Katarzynę Lubnauer

Rzeczniczka PiS poinformowała również, że PiS nie poprze wniosku PO o komisję śledczą ws. afery KNF. 

Komisja śledcza - mówiliśmy to wielokrotnie - jest potrzebna wtedy, gdy nie działają instytucje państwa. Gdyby rzeczywiście te instytucje funkcjonowały dzisiaj tak, jak funkcjonowały za czasów PO, kiedy mieliśmy aferę VAT-owską, kiedy mieliśmy aferę Amber Gold, to zasadne byłoby powoływanie tej komisji. Póki co, to instytucje działają. Jeśli się okaże, że nie będą działały to wtedy będziemy podejmować decyzje

- oświadczyła Beata Mazurek.

Odniosła się też do plotek o nadchodzącej rekonstrukcji rządu i nazwała je "absolutną bzdurą". Zdecydowanie odpowiedziała też na słowa Katarzyny Lubnauer, która powiedziała, że za aferę KNF odpowiada Jarosław Kaczyński.  - Ta sprawa skończy się w sądzie. Nie będzie tak, że nasz szef będzie pomawiana przez wszystko i za wszystkich. I mam nadzieję, że politycy będą się zastanawiać następnym razem, jeśli o cokolwiek będą go oskarżać - poinformowała. 

Więcej o: