"SE": Niebezpieczna jazda Marka Chrzanowskiego. Były szef KNF miał pędzić przez Warszawę

Sprawa Komisji Nadzoru Finansowego, którą ujawniła "Gazeta Wyborcza", jest na celowniku wszystkich mediów w Polsce. "Super Express" publikuje zdjęcia "bohatera" afery, byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego. Według gazety miał on uciekać z siedziby KNF "na złamanie karku".

O korupcyjnej propozycji Marka Chrzanowskiego, szefa Komisji Nadzoru Finansowego, którą miał złożyć szefowi Getin Noble Bank Leszkowi Czarneckiemu poinformowała po raz pierwszy "Gazeta Wyborcza". We wtorek rano w  mediach zawrzało - szef KNF miał zaproponować przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za 40 milionów złotych.

"Super Express": Marek Chrzanowski "ucieka z firmy na złamanie karku" 

Jednym z mediów relacjonujących aferę KNF jest "Super Express". W dzisiejszym wydaniu tabloid twierdzi, że były szef KNF uciekł z firmy pędzącym samochodem po tym, jak odwiedził siedzibę KNF po swoim powrocie z Singapuru. Zdaniem dziennikarzy "Super Expressu" samochód, w którym najpewniej siedział Marek Chrzanowski wyprzedzał na pasach i wymuszał pierwszeństwo na innych uczestnikach ruchu drogowego.

"To był prawdziwy i ogromnie niebezpieczny rajd po stolicy byłego już szefa KNF" - pisze "Super Express" o prawdopodobnej ucieczce Marka Chrzanowskiego z siedziby Komisji Nadzoru Finansowego. Na stronie internetowej dziennika można zobaczyć zdjęcia samochodu, który m.in. przejeżdża na czerwonym świetle i w którym miał podróżować były szef KNF. 

O tym, że Marek Chrzanowski odwiedził siedzibę KNF po tym, jak przestał pełnić funkcję szefa Komisji Nadzoru Finansowego informowaliśmy wczoraj. Śledczy nieoficjalnie powiedzieli stacji RMF FM, że sytuacja nie powinna zaistnieć, ponieważ Chrzanowski mógł mieć dostęp do kluczowych dla śledztwa dokumentów. Dziś "Super Express" poinformował o tym, że Marek Chrzanowski opuścił siedzibę KNF tak szybko, jak tylko mógł.

Jego kierowca wyprzedzał na pasach, wciskał się przed inne auta. Rajd auta Marka Chrzanowskiego (37 l.) po opuszczeniu siedziby KNF trwał godzinę i to wielki cud, że nikt nie zginął!

- czytamy na łamach dziennika.

Marek Chrzanowski unikał dziennikarzy. SOL wezwała Policję

To nie pierwsze nietypowe zachowanie Marka Chrzanowskiego po tym, jak "Gazeta Wyborcza" opublikowała tekst ujawniający aferę KNF. Kiedy były szef Komisji Nadzoru Finansowego wrócił do kraju w środę rano, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Skorzystał z wyjścia dla VIP-ów, a władze lotniska zadbały o to, aby nie doszło do rozmowy między Markiem Chrzanowskim, a czekającymi na niego dziennikarzami. Straż Ochrony Lotniska wezwała także policję, ponieważ dziennikarze mieli próbować łamać regulamin wewnętrzny lotniska.