Bielan twierdzi, że Marsz Niepodległości jest bezpieczniejszy od Pol'and'Rock. Owsiak: Kuriozalne

- Kuriozalne i na pograniczu fantazji - tak powiedział Jerzy Owsiak o porównaniu Marszu niepodległości z festiwalem Pol'and'Rock. Uważa jednak, że zestawienie to nie było przypadkowe.

We wtorkowym wydaniu programu "Kropka nad i" pojawił się wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Monika Olejnik spytała go o Marsz Niepodległości, który przeszedł 11 listopada ulicami Warszawy. - Było spokojnie - powiedział Bielan. A na pytanie Olejnik, czy aby na pewno, wicemarszałek wymienił imprezy, na których jest znacznie bardziej niebezpiecznie - Święto Narodowej we Francji i festiwal Pol'and'Rock

Owsiak: porównanie Pol'n'Rock do Marszu Niepodległości "kuriozalne"

Jeśli porównamy to, co działo się na ulicach Warszawy z tym, co się dzieje z takim wydarzeniem jak Woodstock, gdzie odnotowano 180 przestępstw i 850 incydentów, to można powiedzieć, że w Warszawie było spokojnie

- powiedział Adam Bielan

Na słowa wicemarszałka Senatu szybko zareagował Jerzy Owsiak, wieloletni organizator dawnego festiwalu Woodstock i obecnego Pol'and'Rock. Jego zdaniem porównanie nie było przypadkowe.

Już wiemy, że przyszłoroczny Pol'and'Rock Festival będzie miał podwyższone ryzyko (...) Pierwszy głos został wypuszczony

- napisał na Facebooku Owsiak. Przypominamy, że od trzech lat festiwal w Kostrzynie nad Odrą otrzymuje taki status.

Zdaniem organizatora porównanie jest "kuriozalne i z pogranicza fantazji". Dodał również, że to zastanawiające, że osoba, której nie podejrzewa o "sympatię do rock’and’rolla w jakiejkolwiek postaci", był w stanie jednym tchem wymienić statystyki podsumowujące tegoroczny festiwal.

Dodał, że porównanie jest absurdalne, bo nieadekwatne. Przypomniał, że na Pol'and'Rock co roku działa Pokojowy Patrol, który ściśle współpracuje z policją. Podkreślił, że organizatorzy nad wszystkim panują. 

Gdyby te wszystkie incydenty, które możemy teraz oglądać w internecie, a które miały miejsce podczas Marszu Niepodległości 11 listopada, zostały skrupulatnie zgłoszone przez organizatora i podjęte przez policję, dostalibyśmy zupełnie inny formalny obraz tego wydarzenia

- pisze Owsiak. Na koniec wbija jeszcze szpilę - pisze, że szósty punkt regulaminu festiwalu zakazuje rozpalania jakiegokolwiek ognia na terenie festiwalu i tego, co pamięta, nigdy nie nałożono na żadnego festiwalowicza mandatu z powodu łamania tego zakazu.