Rzeczywistość w kancelarii Dudy. Jeździ do każdego świętego obrazu, mówią o nim "Andrzejek"

"Nawet w PiS przyznają, że funkcja prezydenta przerosła Dudę" - ocenia Renata Grochal w "Newsweeku". I dodaje, że politycy partii złośliwie mówią o głowie państwa "Andrzejek".

Z tekstu w najnowszym "Newsweeku" wyłania się niepochlebny obraz kancelarii Andrzeja Dudy, w której każdy gra na siebie, a nie na prezydenta. - Szczerski nie chce mówić Dudzie, że popełnia błędy, a reszta ministrów jest bardziej pochłonięta promowaniem siebie albo wewnętrznymi wojenkami, niż kreowaniem polityki głowy państwa - ocenia jeden z rozmówców z otoczenia Andrzeja Dudy.

"Newsweek": politycy PiS oceniają, że funkcja prezydenta przerosła Dudę

Jako dowód opisuje jedno z cotygodniowych spotkań kierownictwa kancelarii, podczas którego głównym tematem była kwestia koronacji obrazu Matki Boskiej w jednej z parafii w województwie pomorskim, skąd pochodzą szefowa kancelarii Halina Szymańska oraz jej zastępca, Paweł Mucha, którzy także zasiadają w lokalnym sejmiku.

"Mucha przekonuje, że ktoś z kancelarii musi być na uroczystości. A jeśli nie, to trzeba przynajmniej wysłać list" - czytamy. To, zdaniem rozmówcy, świadczy o tym, że Andrzej Duda nie jest otoczony doświadczonymi pracownikami. - To liga powiatowa - ocenia.

Inny stwierdza, że Andrzej Duda nie potrafi egzekwować od współpracowników wykonywania poleceń, czego dowodem mają być przygotowania z okazji stulecia odzyskania niepodległości. Andrzej Duda miał powierzyć to zadanie koledze, z którym zna się jeszcze od dziecka, z harcerstwa. Ten ostatecznie "nie wymyślił nic wielkiego”".

Politycy PiS źle oceniają prezydenturę Andrzeja Dudy. Miał pozostać dla nich "posłem z trzeciego szeregu", który pozycję zawdzięcza Jarosławowi Kaczyńskiemu.

W PiS złośliwie mówią o Dudzie "Andrzejek", co ma podkreślać, że nie jest samodzielnym politykiem

- czytamy w "Newsweeku".