Poranna rozmowa Gazeta.pl z Aleksandrem Kwaśniewskim (13.11.2018)

- Historia w zderzeniu z polityką zawsze przegrywa - powiedział w porannej rozmowie Gazeta.pl Aleksander Kwaśniewski. - Jak wyjdziemy z mitologii, to może w końcu zobaczymy, że wiele innych osób miało udział w odzyskaniu niepodległości - mówił były prezydent.

- Nie uczestniczyłem, bo zaproszenie dla poważnych osób było takie jak dla tych zwykłych, "przyjdźcie, to będziecie" - powiedział  Aleksander Kwaśniewski o warszawskim marszu z okazji obchodów Święta Niepodległości. - Było oczekiwanie na coś ponad podziałami. Szkoda, że władzy nie udało się tego zrobić - powiedział były prezydent.

- To pokazanie prawdziwej twarzy, małostkowe zachowanie - skomentował z kolei zignorowanie obecności Donalda Tuska i ustawienie przewodniczącego Rady Europejskiej w piątym rzędzie na scenie podczas oficjalnych obchodów.

- W przypadku Tuska wątek osobistej niechęci był silniejszy niż to, jak władze traktują UE - ocenił były prezydent. - Gdyby był Jean-Claude Juncker, pewnie siedziałby w pierwszym rzędzie - powiedział Aleksander Kwaśniewski.

Na pytanie, czy Donald Tusk wraca do polskiej polityki, Aleksander Kwaśniewski odpowiedział, że „jak będzie chciał wrócić, to wróci”.

Dopytywany o słowa przewodniczącego Rady Europejskiej o "współczesnych bolszewikach", były prezydent opowiedział: - Jeśli teraz Tusk chce wrócić, to nie może zaogniać konfliktów - ocenił. Po czym dodał: - Wszyscy wiemy, kogo miał na myśli - powiedział.

Aleksander Kwaśniewski o KNF

Aleksander Kwaśniewski skomentował też doniesienia dzisiejszej "Gazety Wyborczej".
- Mamy tu do czynienia z bardzo ważnym bankiem i działaniem struktur państwowych. To rodzaj korupcji, która płynie z państwowej instytucji. Rzecz wygląda na bardzo grubą. Powinna być wyjaśniona - ocenił.

Całą rozmowę z Aleksandrem Kwaśniewskim możecie zobaczyć w playerze powyżej.

Codziennie o 8:30 zapraszamy na poranną rozmowę Gazeta.pl. Gospodarze programu - Piotr Maślak i Łukasz Kijek - od poniedziałku do piątku rozmawiają z najważniejszymi postaciami ze sceny politycznej.