Mateusz Morawiecki nie pójdzie w Marszu Niepodległości. Premier obawia się prowokatorów

Najpierw prezydent, później PiS, a teraz premier wycofują się z udziału w Marszu Niepodległości. - Nie chcemy uczestniczyć w imprezie, na której mogą znaleźć się również prowokatorzy - mówi Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

Premier Morawiecki w rozmowie z tygodnikiem "Gazeta Polska" przekonuje, że jego rząd próbował porozumieć się z organizatorami Marszu Niepodległości, tak by niedzielna impreza była marszem państwowym, radosną i potężną manifestacją.     

- Niestety, środowiska organizujące ten marsz nie zgodziły się, by powiewały na nim wyłącznie biało-czerwone flagi, żeby nie było żadnych transparentów. W związku z taką postawą zrezygnowaliśmy z udziału w  tej manifestacji - wyjaśnia Morawiecki.

Zapytany, czy to jedyny powód absencji na marszu, który do niedawna był raczej przychylnie oceniany przez środowisko PiS, przyznał, że obawia się podobnego scenariusza imprezy, jak rok temu.    

Wiemy, co się działo rok temu. Znalazła się grupka osób, przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu, która zepsuła całą uroczystość, cały marsz. Nie chcemy uczestniczyć w imprezie, na której mogą znaleźć się również prowokatorzy, a organizatorzy Marszu Niepodległości nie są w stanie zapewnić spokojnego przebiegu manifestacji, nie są w stanie zagwarantować, że nie dojdzie do żadnych prowokacji

- tłumaczy premier.

Z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości Mateusz Morawiecki zaprosił do wzięcia udziału w pikniku patriotycznym "Urodziny Niepodległej". Osobiste zaproszenie skierował także do polityków opozycji.

Faktycznie, w niedzielę Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zaprasza na piknik rodzinny na terenie pomiędzy mostami Świętokrzyskim a Śląsko-Dąbrowskim, na wysokości Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Na rodzinnej imprezie będą wojskowe pokazy, dmuchany plac zabaw, obiad polowy oraz występy Donia, Meza, Stachursky'ego. Na koniec przewidziano pokaz fajerwerków.

W rozmowie z "Gazetą Polską" Morawiecki nie powiedział, czy zmierza przyjść na piknik, na który zaprasza w imieniu swojego rządu.    

Zdaniem opozycji rząd PiS nie potrafił należycie zorganizować obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Mimo ogromnego budżetu - blisko 240 milionów złotych, oraz powołania dwóch pełnomocników ds. organizacji obchodów - prezydenckiego i rządowego - nie widać ani rozmachu, ani godnej oprawy - zwracają uwagę politycy opozycji.