Poręba twierdzi, że spot PiS o uchodźcach zaatakowano po wyborach. Sprawdziliśmy. To nieprawda

Szef sztabu PiS na łamach "Sieci" stwierdził, że spot jego partii o uchodźcach skrytykowano dopiero po wyborach. Niestety, to nieprawda, ale nie został dopytany o potwierdzenie swojej tezy.

"Sieci" opublikowały w poniedziałek na swoich łamach wywiad z Tomaszem Porębą, szefem sztabu Prawa i Sprawiedliwości w trakcie wyborów samorządowych. Europoseł w rozmowie z Jackiem Karnowskim stwierdził np., że batalia o głosy wyborców w tym roku to "był mecz PiS kontra reszta świata".

Jednak to nie takie bon moty zwracają uwagę w w tej rozmowie. Poręba w pewnym momencie został zapytany o spot PiS o uchodźcach, który opublikowano 17 października (wybory odbyły się natomiast 21 października). - Czy był on dobrym ruchem? - dopytuje go Karnowski.

Poręba odpowiada:

Absolutnie tak. Proszę zwrócić uwagę, że ten spot został mocno zaatakowany w mediach opozycyjnych nie przed wyborami, ale już po. Dlaczego nie zaatakowano go od razu, skoro materiał zaprezentowaliśmy pięć dni przed głosowaniem? Dlatego, że był on trafiony i groźny dla PO, i nie chciano doprowadzić do nakręcenia się tego tematu.

Problem w tym, że to nieprawda. Jednak o to nie dopytał go dziennikarz. Od razu, gdy spot pojawił się w sieci, polskie media nie tylko poinformowały o nim, ale też zaczęto go szeroko komentować, głównie krytycznie.

Dzień po jego publikacji dziennikarka TVP Info domagała się usunięcia jej wizerunku ze spotu. Tego samego dnia, gdy upubliczniło go PiS, zaczęto zgłaszać nagranie na Twitterze jako ksenofobiczne. Później - owszem - spot dalej przewijał się w debacie publicznej, ale wskazywano go jako jeden z powodów, który mógł wpłynąć na wynik PiS w wyborach samorządowych.

Więcej o: