Wypadek Szydło w Oświęcimiu. Kierowca seicento ujawnił swoje dane. "Nie ma nic do ukrycia"

W środę w Krakowie odbyła się kolejna rozprawa w procesie ws. wypadku z udziałem Beaty Szydło. B. premier była wezwana jako świadek, ale się nie stawiła - podaje TVN 24. Z kolei kierowca seicento zgodził się podać swoje personalia.

Środowa rozprawa w sprawie wypadku Beaty Szydło toczyła się za zamkniętymi drzwiami Sądu Okręgowego w Krakowie.

Wypadek Szydło. Była premier nie stawiła się w sądzie

W sądzie nie stawiła się była premier, choć była wezwana w charakterze świadka. Jak podaje TVN 24, rozprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. W pewnym momencie sąd zarządził godzinną przerwę i poinformował, że nie stawił się jeden ze świadków. Nie jest jasne, czy Szydło pojawi się w sądzie jeszcze w środę. 

Oskarżony kierowca zgodził się na podawanie danych 

Stawił się za to Sebastian Kościelnik, który zgodził się na podawanie swoich danych personalnych oraz swojego wizerunku. - Mój klient uznaje, że nie ma niczego do ukrycia w tej sprawie, stąd taka decyzja - stwierdził reprezentujący Kościelnika mecenas Władysław Pociej.

Proces ws. wypadku Szydło w Oświęcimiu ruszył 16 października. Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w lutym ubiegłego roku. W wypadku z udziałem kolumny Biura Ochrony Rządu (dziś Służba Ochrony Państwa) ranna została m.in. ówczesna szefowa rządu Beata Szydło. Według prokuratury, kierujący fiatem seicento Sebastian Kościelnik nie ustąpił pierwszeństwa kolumnie. Zdaniem śledczych miał przepuścić jeden z samochodów BOR, ale kolejnego już nie, przez co doszło do zderzenia. Kierowca seicento nie przyznaje się do winy.

Więcej o: