Fala skarg zalała Zbigniewa Ziobrę i RPO. Polacy chcą korzystać z pomysłu Andrzeja Dudy

Jacek Gądek
Ludzie na potęgę chcą korzystać z pomysłu prezydenta Andrzeja Dudy. Tysiące próśb o złożenie skargi nadzwyczajnej trafiają do Zbigniewa Ziobry i dr. Adama Bodnara. A nawet do tych instytucji, które nie mogą tych skarg już wysyłać do Sądu Najwyższego.

Idea skargi nadzwyczajnej jest taka: jeśli ktoś uznaje jakiś wyrok za niesprawiedliwy, to może poprosić Prokuratora Generalnego albo Rzecznika Praw Obywatelskich o złożenie skargi na taki wyrok do Sądu Najwyższego, by ten wyrok obalić. Ustawa wprowadzająca ją do systemu prawnego weszła w życie 3 kwietnia br. w życie. Sprawdzamy, jak działa.

Ręce pełne pracy ma zwłaszcza Prokuratura Krajowa podlegająca Prokuratorowi Generalnemu i ministrowi sprawiedliwości w jednej osobie - Zbigniewowi Ziobrze. Po wprowadzeniu do ustawy o Sądzie Najwyższym instytucji skargi utworzono w PK Wydział Skargi Nadzwyczajnej.

- Do chwili obecnej do Prokuratury Krajowej wpłynęło prawie 2,3 tys. pism zawierających wniosek o wywiedzenie przez Prokuratora Generalnego skargi nadzwyczajnej od prawomocnego orzeczenia sądowego - pisze PK w odpowiedzi na nasze pytania.

Wedle informacji, które uzyskaliśmy od śledczych, jedna trzecia tych pism dotyczy wyroków karnych, a cała reszta cywilnych. Pisma wysyłają głównie strony sporów, choć zdarzają się wnioski formułowane przez prawnika. Najczęściej chodzi o wyroki dot. własności, spadków, ubezpieczeń społecznych, prawa pracy i o zapłatę.

Jak podaje PK, aktualnie w prokuraturze tej "przeprowadzane są analizy" wniosków obywateli o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Aby skarga trafiła do SN musi przejść długą drogę. Jest sprawdzana pod względem formalnym, a jeśli brakuje czegoś we wniosku, to wysyłane są wezwania do ich uzupełnienia. Potem pisma trafiają do właściwego prokuratora regionalnego - tu oceniana jest dopuszczalność i celowości wniesienia skargi. Potem zapada decyzja, czy słać skargę, czy nie.

Skarga wymuszony na Prawie i Sprawiedliwości

Jak podaje PK, Prokurator Generalny skierował do tej pory jedną skargę nadzwyczajną od prawomocnego orzeczenia sądu. Sprawa dotyczy wyroku z 2014 r. - była to sprawa spadkowa - PK zamieściła komunikat o wysłaniu tej skargi już 14 września. Jednak Sąd Najwyższy pytany o liczbę skarg, które wpłynęły, informuje, że do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych wpłynęła jedna skarga, ale wniesiona przez RPO. - Skarga została zwrócona z powodu braków formalnych - SN zwrócił skargę nadzwyczajną RPO Sądowi Rejonowemu w Biłgoraju, celem doręczenia jej odpisów uczestnikom postępowania i umożliwienia im zajęcia stanowiska - podkreśla Marzena Malacka z Biura Prasowego SN.

Fala wniosków zalała również biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Do dr. Adama Bodnara wpłynęło 1735 wniosków dotyczących skarg nadzwyczajnych, ale z każdym dniem dochodzą kolejne. Jak informuje nas Anna Kabulska z biura RPO, Rzecznik złożył jedną skargę nadzwyczajną (to o  niej wspomina SN) z zakresu prawa cywilnego od postanowienia stwierdzającego nabycie spadku.

Skarga nadzwyczajna to punkt, który wymusił na Prawie i Sprawiedliwości prezydent Andrzej Duda. Pierwotne zapisy ustawy o Sądzie Najwyższym dot. tej skargi mogło składać osiem instytucji, potem ograniczono ich liczbę do Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Dziecka.

Do Rzecznika Praw Pacjenta napłynęło 13 wniosków dot. skargi nadzwyczajnej. Ale nic z nich nie wynikło. - Zgłoszone wnioski dotyczyły spraw, w których Rzecznik Praw Pacjenta nie był organem właściwym lub ich analiza nie dawała podstaw do wniesienia skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego. Często poruszana we wnioskach tematyka dotykała kwestii karnych, które są poza kompetencjami Rzecznika - informuje nas Rzecznik, Bartłomiej Chmielowiec.

Prokuratorii Generalnej została nowelą z kolei ograniczona możliwość składania skargi. Mimo to do prezesa Prokuratorii wpłynęły 23 wnioski o wniesienie jej do Sądu Najwyższego. Prezes Prokuratorii Generalnej nie zainicjował żadnego postępowania, a w większości PG nie mogła jej składać. W takich przypadkach urzędnicy po prostu informują wnioskodawców, że mogą się udać do Prokuratora Generalnego albo RPO.

Rafał Trzaskowski: ja będę Asterixem, który pogoni złych Rzymian