Debata Warszawska. Markowski: Dwa lub trzy postulaty Jakiego są kompletnie nierealne

Debata kandydatów na prezydenta Warszawy sprawiała wrażenie chaotycznej z 45-sekundowymi odpowiedziami 14 kandydatów. Ten format skrytykowali politolodzy. Dlatego - zdaniem prof. Radosława Markowskiego - nie można mówić, że ktoś wyszedł z niej na prowadzenie.

W siedzibie TVP przy ulicy Woronicza w Warszawie odbyła się debata wszystkich 14 kandydatów na prezydenta stolicy. W ciągu 90 minut opowiadali oni na pytania. Mieli bardzo ograniczony czas - jedynie 45 sekund na odpowiedź. 

Prof. Radosław Markowski z SWPS na antenie Polsat News ocenił, że debata nie pozwoliła wysunąć się na prowadzenie któremuś z kandydatów. - Nie sądzę, żeby ta debata miała dobrą formułę - stwierdził i dodał, że w tak krótkim czasie kandydaci powinni nie deklarować, co zrobią, lecz uzasadniać dlaczego.

- Każdy z kandydatów miał coś ważnego do powiedzenia. To, co mówił pan Ikonowicz było ważne, pan Rozenek także. Ale ktoś rzucił taką uwagę, że zobaczcie: jest nas tu 14, w tym dwóch głównych kandydatów, 12 pozostałych i nie sposób zrobić czegoś, co miałoby szanse realnie się przeciwstawić - stwierdził. 

Prof. Waldemar Paruch z Centrum Analiz Strategicznych mówił z kolei, że kandydaci byli nieprzygotowani. - Trudno, żeby ta debata służyła wytypowaniu lidera, bo nie taka była jej rola - stwierdził. Jego zdaniem hasła o tym, by debata "odpolityczniła" kampanię są "nierealne". - To negowanie stanu oczywistego - dodał. - Kandydaci zapomnieli o lekcji roku 2015 i składali mnóstwo obietnic. Tamte wybory udowodniły jedną regułę: - że dziś trzeba składać obietnice, które są do zrealizowania - ocenił Paruch.

Patryk Jaki czy Rafał Trzaskowski? 

Prowadzący rozmowę Jarosław Gugała zapytał, jak debata poszła dwóm kandydatom z największymi szansami na wejście do drugiej tury i prezydenturę: Rafałowi Trzaskowskiemu i Patrykowi Jakiemu.

- W trzech najważniejszych kwestiach jest 2:1 dla Patryka Jakiego. W dwóch przypadkach zabrakło mu czasu, co jest błędem. Natomiast miał dobre ostatnie 30 sekund, pięć konkretów i dobre posunięcie z wystąpieniem z Solidarnej Polski, na co Rafał Trzaskowski nie potrafił zareagować - powiedział prof. Paruch. Według niego nie było widać trzeciego kandydata, który mógłby powalczyć o miejsce w II turze. 

Markowski powiedział, że ludzie mogą ze zdziwieniem odebrać deklarację Jakiego o wypisaniu się z Partii. Ocenił, że "dwa lub trzy postulaty Jakiego są kompletnie nierealne". Profesor stwierdził, że "nierozsądnie byłoby, gdyby główni kandydaci nie rozpoczęli już teraz rozmów z pewnymi sprawami, które poruszyły takie osoby jak pan Ikonowicz, Rozenek. To są ludzie, którzy nabyli wiedzę o tym mieście i rozsądne jest, by kandydaci się do nich zgłosili - powiedział.