Afera taśmowa. Nagrań ma być ok. 100. Przewijają się nazwiska prezydentów i biznesmenów

Ujawnione nagrania z restauracjach Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room mogą być wierzchołkiem góry lodowej. Onet informuje, że prokuratura postawiła kelnerom zarzuty za nagranie blisko 100 rozmów. Z zeznań kelnerów wynika, że nagrywali m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego czy Lecha Wałęsę. Problem w tym, że nie wiadomo, gdzie taśmy się znajdują.

Od ponad tygodnia pojawiają się kolejne informacje na temat rozmów, które nagrywano w warszawskich restauracjach Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room. W ciągu kilku dni media opublikowały kolejne nagrania z premierem Mateuszem Morawieckim.

Onet.pl opublikował nagranie, które już wcześniej opisywał "Newsweek". Nie było ono jednak dostępne opinii publicznej. Inną taśmę opublikował portal TVN24.pl. Na niej Morawieckiego mówił o ofercie kilkudziesięciu tysięcy złotych "wsparcia" dla Aleksandra Grada, ówczesnego ministra w rządzie Donalda Tuska.

Afera taśmowa. Mieli nagrywać Kwaśniewskiego, Millera i Kulczyka

Znanych jest już kilkanaście nagrań. Teraz Onet donosi, że kelnerzy w restauracjach Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room tuzów ze świata polityki i biznesu nagrywali wręcz hurtowo. Prokuratura postawiła kelnerom zarzuty dotyczące około 100 rozmów.

Jednak, jak podaje portal, to tylko liczba nagrań udokumentowana przez śledczych, w rzeczywistości zeznania Łukasza N. oraz Konrada Lasoty (to oni mieli odpowiadać za podsłuchy) wskazują, że może być ich znacznie więcej.

Problem w tym, że, choć prokuratura jest przekonana o istnieniu blisko 100 taśm, nie wie, gdzie nagrania się znajdują. Prokuratura dysponuje prawdopodobnie około 11 nagraniami, które nie przedostały się jeszcze do mediów. W tych rozmowach mieli uczestniczyć według Onetu m.in.: były minister transportu Sławomir Nowak, były wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik, była wicepremier Elżbieta Bieńkowska, Waldemar Pawlak, Władysław Kosiniak-Kamysz czy Lech Wałęsa.

Wśród taśm, których prokuratura nie odnalazła, mają znajdować się rozmowy Jana Kulczyka z Aleksandrem Kwaśniewskim, Leszkiem Millerem, Radosławem Sikorskim, Pawłem Grasiem, Krzysztofem Kwiatkowskim, byłym ministrem sportu Andrzejem Biernatem, czy byłym wiceministrem skarbu Pawłem Tamborskim.

Z zeznań Lasoty wynika, że na jednym z nagrań jest rozmowa Leszka Millera z Aleksandrem Kwaśniewskim. Były prezydent z byłym prezydentem mieli w 2013 r. rozmawiać o aferze Rywina. "Nagranie jednoznacznie dowodzi, że obaj politycy są odpowiedzialni w tej aferze i określają swoją w niej rolę oraz opisują jednoznacznie swoje niezgodne z prawem działania" - miał powiedzieć Lasota, którego cytuje Onet.

Taśmy jak waluta

Poza Kulczykiem kelnerzy mieli nagrywać wielu innych biznesmenów z ogromnymi majątkami: Zygmunta Solorz-Żaka, Leszka Czarneckiego, Romana Karkosika czy Zbigniewa Jakubasa.

Prokuraturze część nagrań dostarczył w 2015 r. ówczesny szef CBA Paweł Wojtunik. Ciekawe są okoliczności, w jakich jego agenci dotarli do taśm. Jak się okazuje dostali je jako "element przestępczego rozliczenia" podczas pracy pod przykryciem, co oznacza, że nagrania stały się walutą na czarnym rynku.

R. Giertych: M. Falenta działał w kierunku obalenia rządu i doprowadzenia do władzy PiS

Więcej o: