Czarnecki stał się tematem żartów. "Dać się nagrać i nawet ośmiorniczek nie skosztować"

Ryszard Czarnecki nie miał szczęścia. Mimo że nie odwiedził restauracji "Sowa i Przyjaciele", jego głos znalazł się na taśmie z nagraniem Mateusza Morawieckiego. Teraz Czarnecki stał się tematem żartów.

Głos Ryszarda Czarneckiego można usłyszeć na taśmie, na której zarejestrowano rozmowę Mateusza Morawieckiego z prezesami PKO BP i PGE. W czasie, kiedy nagrano jego rozmowę, Mateusz Morawiecki pełnił funkcję prezesa banku BZWBK oraz doradcy premiera Donalda Tuska. Dlaczego na taśmie zarejestrowano także głos Czarneckiego?

Ryszard Czarnecki na taśmie Morawieckiego

Jednym z wątków rozmowy Mateusza Morawieckiego i dwóch prezesów był wątek Przemysława Czarneckiego, syna Ryszarda Czarneckiego. Mężczyźni komentowali to, że Przemysław Czarnecki nie chce pracować w PKO BP. W pewnym momencie Mateusz Morawiecki postanowił omówić sprawę z jego ojcem i zadzwonił do Ryszarda Czarneckiego, włączając tryb głośnomówiący.

Ryszard Czarnecki tematem żartów. "Dał się nagrać, a ośmiorniczek nie skosztował"

Ze względu na to, że głos Ryszarda Czarneckiego został zarejestrowany na tzw. taśmie Morawieckiego, mimo że nie było go w restauracji "Sowa i Przyjaciele", a rozmowa dotyczyła jego syna, europoseł PiS stał się tematem żartów. 

"Skąd się wziął Ryszard Czarnecki na taśmach? Wyczuł, że to będzie w telewizji." - napisał na Twitterze Witold Głowacki, dziennikarz "Polska The Times".

Z Ryszarda Czarneckiego zażartował także Darek Ćwiklak, dziennikarz "Newsweek Polska": 

Z europosła PiS zadrwili także politycy, m.in. Janusz Piechociński, były minister gospodarki.