Wielka manifestacja służb mundurowych w Warszawie. "Premierze, nie przeginaj pały!"

Tysiące niezadowolonych policjantów, strażaków i innych przedstawicieli służb mundurowych przeszło ulicami Warszawy. Według związkowców na 30 tysięcy ludzi domagało się podwyżek płac i powrotu do dawnych przywilejów emerytalnych.

Autokary z całej Polski przywiozły na manifestację do Warszawy tysiące uczestników. Oficjalnie zapowiadano udział około 15 tys. manifestantów, jednak według związkowców, w proteście brało udział nawet 30 tys. osób. Oprócz policjantów na ulicach demonstrowali także przedstawiciele straży granicznej, strażaków oraz służby więziennej. Hasłem przewodnim było: "Razem trzymamy linię".

Zdaniem mundurowych ich postulaty, czyli natychmiastowa podwyżka płac o 650 złotych, odmrożenie waloryzacji pensji (zamrożonych od 2009 roku) i powrót do poprzedniego systemu emerytalnego, nie są ani wygórowane, ani polityczne. - Są absolutnym minimum - mówią. 

Domagają się także prawa do przejścia na emeryturę po 25 latach pracy, niezależnie od wieku, który obecnie wynosi minimum 55 lat.

Jeden z głównych powodów wyjścia mundurowych na ulice, to niskie płace.Według danych z zestawienia KPRM o wynagrodzeniach w służbie cywilnej w 2017 roku, średnie całkowite (a więc po uwzględnieniu tych wszystkich dodatków) wynagrodzenie brutto w policji to od 3341 zł w powiatowych i miejskich komendach do ponad 5800 zł w Komendzie Głównej. W straży pożarnej od blisko 3700 zł do ponad 5000 zł. Pracownicy Straży Granicznej zarabiali w ubiegłym roku przeciętnie 3738 zł brutto.

Demonstrujący w Warszawie mieli ze sobą trumnę z napisem "Policja", a także gwizdki, trąby. Tak wyposażeni mundurowi złożyli petycję, najpierw do prezydenta Dudy z prośbą o poparcie ich żądań, a następnie przeszli w okolicę Kancelarii Premiera. 

Protest służb mundurowych w Warszawie. Policjanci przynieśli trumnę pod Pałac PrezydenckiProtest służb mundurowych w Warszawie. Policjanci przynieśli trumnę pod Pałac Prezydencki Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl

Tam delegacja złożył petycję na ręce podsekretarza stanu, który - jak wynikało z relacji związkowców - miał powiedzieć, że nic nie wiedział o demonstracji. Gdy ta wiadomość dotarła do zebranych, rozległy się okrzyki "złodzieje!".

Minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński, który był rano w Polskim Radiu, przyznał, że zgadza się z wieloma żądaniami. Zapowiedział też podwyżki od 1 stycznia.

Według jego propozycji chodzi o dodatkową podwyżkę o 253 zł od 1 lipca 2019 roku dla wszystkich funkcjonariuszy, niezależnie od tego, że od 1 stycznia 2019 roku w ramach modernizacji będzie podwyżka średnio o 309 zł. Zaoferował płatne nadgodziny w wysokości 100 proc. stawki godzinowej i pełnopłatne zwolnienia lekarskie dla funkcjonariuszy z "pierwszej linii frontu".

Więcej o: