Kelnerzy z "Sowy i Przyjaciół" mówili o taśmie z Morawieckim. Nie wiadomo, gdzie ona jest

Kelnerzy z "Sowy i Przyjaciół" informowali śledczych o nagraniu rozmowy z udziałem Mateusza Morawieckiego, które mieli zarejestrować w 2013 r. - podaje Onet.pl. W aktach nie ma jednak informacji o tym, kto jest w posiadaniu taśmy.

Portal Onet.pl przeanalizował kilkadziesiąt tomów akt dotyczących afery podsłuchowej. W zeznaniach przewija się również nazwisko premiera  Mateusza Morawieckiego, który w latach 2007-2015 był prezesem Banku Zachodniego WBK.

Kelnerzy z restauracji "Sowa i Przyjaciele" jeszcze w zeznaniach złożonych w 2015 r. wspominali o nagraniu rozmowy, którą dwa lata wcześniej w lokalu miał odbyć Morawiecki. Kelner Łukasz N. stwierdził, że "to było nagranie Morawieckiego z jakimś mężczyzną".

Z tego, co pamiętam, to rozmawiali o jakichś budynkach. Tamten drugi człowiek, którego nie znam, powiedział, że jakaś osoba się obawia i chce się wycofać z tego interesu. Rozmawiali o zakupie budynków pod inwestycje i mieli tam wynajmować pod jakieś biznesy, ale dokładnie nie pamiętam. Rozmawiali, że dokumenty mają być sporządzone na jakąś osobę. Rozmawiali, że będą mieli te, że oni będą mieli te lokale zakupione na inne osoby, że na inne osoby będą wystawione dokumenty. Nie pamiętam, czy w tej rozmowie była mowa o pożyczkach i kredytach na słupy. Oni rozmawiali o tym, że będą kupować nieruchomości na podstawione osoby


- relacjonował mężczyzna.

Jak podaje Onet.pl, śledczy jednak nie zainteresowali się tym wątkiem i nie prowadzili postępowania w tej sprawie. Nie wiadomo też, kto jest w posiadaniu taśmy z rozmową Mateusza Morawieckiego. Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska odmówiła dziennikarzom udzielenia szczegółowych informacji na temat zeznań premiera.

Informacje o nagraniach z udziałem Morawieckiego pojawiały się w mediach już wcześniej. W 2016 r. "Newsweek" informował o spotkaniu, w którym oprócz Morawieckiego uczestniczył szef PKO BP Zbigniew Jagiełło, prezes PGE Krzysztof Kilian i jego zastępczyni Bogusława Matuszewska.

Z treści rozmowy można było wywnioskować, że ówczesny prezes BZ WBK miał dobre kontakty z politykami PO, miał być również typowany na ministra skarbu.

Afera podsłuchowa

O nielegalnych nagraniach z rozmów z lat 2013-2014, które odbywały się m.in. w restauracji "Sowa i Przyjaciele" zrobiło się głośno w czerwcu 2014 r., kiedy stenogramy opublikował tygodnik "Wprost".

Zarejestrowano rozmowy m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury - Elżbiety Bieńkowskiej, a także prezesa NBP Marka Belki i szefa CBA Pawła Wojtunika.

W związku z nagraniami zostały zatrzymane cztery osoby, w tym przedsiębiorca Marek Falenta. Usłyszały one zarzuty założenia nielegalnych podsłuchów.

Falenta został skazany na 2,5 roku więzienia, kelnerzy Konrad Lassota i Krzysztof Rybka na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz karę grzywny. Czwarta z osób - pozostająca anonimową - musiała wpłacić 50 tys. zł na cel społeczny.

Mateusz Morawiecki: Bronimy konstytucji dla zwykłego człowieka