Wnuk Anny Walentynowicz atakuje posła PiS za brak miejsca na liście wyborczej. "Ta zakłamana wesz"

Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz, zarzuca posłowi PiS Januszowi Śniadkowi, że ten obiecywał mu miejsce na liście w wyborach samorządowych i nie dotrzymał obietnicy. Śniadek odpiera zarzuty i twierdzi, że nie miał wpływu na to, kto na listach się znajdzie.

Wszystko zaczęło się od wpisu na Facebooku gdańskiej radnej PiS Anny Kołakowskiej, która poinformowała, że nie kandyduje w nadchodzących wyborach, bo "nikt z PiS nie zadzwonił z propozycją".

"Zadzwoniłam do p. Janusza Śniadka [posła PiS, byłego lidera "Solidarności" - red.]. Powiedziałam, że się zgłaszam. Pan Śniadek bardzo niegrzecznie, w sposób, który nazwałabym absolutnie lekceważącym, podniesionym głosem wyraził oburzenie, że do niego dzwonię, bo od tego są odpowiednie struktury partyjne i dodał, że listy zamknięto w "czerwcu i lipcu" więc sprawa jest już zamknięta. Oczywiście wiem i ja i wiele innych osób, że PiS ciągle jeszcze ustala kandydatów" - napisała Kołakowska.

Wpis skomentował Piotr Walentynowicz - wnuk opozycjonistki Anny Walentynowicz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej.

Ot i cała prawda o pomorskim PiS-ie. Mnie też Śniadek obiecywał wysoką pozycje na liście do wyborów samorządowych, po czym w kościele Św. Brygidy oświadczył że on jest niewinny, a z listy wywalili mnie Kacper Płażyński [kandydat PiS na prezydenta Gdańska - red.] i Grzegorz Strzelczyk [radny PiS, członek zarządu głównego partii - red.]. Jak długo ta zakłamana wesz będzie w ręku dzierżyć sztandar PiS-u? To zależy już tylko od nas i poddanych mu działaczy Solidarności

- napisał Walentynowicz.

Śniadek: Pomawianie innych nie pomoże

- Już tego rodzaju sformułowania są pewną odpowiedzią na pytanie, dlaczego ten pan nie znalazł się na naszych listach. Pomawianie innych nie pomoże - skomentował Śniadek w rozmowie z "Wirtualną Polską". Poseł PiS twierdzi, że nie miał wpływu na układanie list wyborczych i niczego Walentynowiczowi nie obiecywał.

Według Śniadka, Anna Kołakowska otrzymała propozycję startu, ale nie zgodziła się kandydować z innego miejsca niż pierwsze.

"Pan Śniadek ponownie kłamie. Obiecywał mi miejsce na liście w wyborach samorządowych, zanim jeszcze "wybrano" Kacpra jako kandydata na prezydenta. Dlaczego składał Pan deklaracje, których, jak Pan twierdzi, wykonalność nie zależała od Pana? Może mała debata otwarta dla mediów?" - napisał w odpowiedzi Walentynowicz.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

"Liderem w stolicy jest obecnie Rafał Trzaskowski". Patryk Jaki skomentował ostatnie sondaże

Więcej o: