Kancelaria Sejmu zatrudniła do pracy dwa psy. Imiona, rasa i miejsce zakupu są tajemnicą

Straż Marszałkowska ma do dyspozycji dwa psy, które mogą kontrolować wchodzących do Sejmu, a także pojazdy, bagaże i przesyłki - podaje "Rzeczpospolita". Kancelaria nie ujawnia, jaki był koszt zakupu psów i skąd pochodzą.

Strażników w Sejmie wspomagają od niedawna dwa psy, wyszkolone w wykrywaniu niebezpiecznych substancji, a także w kontroli samochodów i bagaży - informuje dziennik "Rzeczpospolita". Kancelaria Sejmu potwierdziła zakup zwierząt, odmówiła jednak podania informacji, jaki był koszt, a także skąd pochodzą.

Urzędnicy nie chcą nawet podać imion psów, tłumacząc, że "nie mieści się to w zakresie informacji publicznej" i mogłoby to służyć rozpraszaniu zwierząt przez osoby przebywające na terenie Sejmu.

- Sam zakup takiego psa to może być koszt ok. 10 tys. zł. Zwierzę musi mieć bowiem odpowiednie predyspozycje i przejść wyśrubowane testy - ocenia poseł PO Paweł Suski z Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt.

Niewykluczone, że na decyzję o zatrudnieniu psów do służby w Sejmie miały m.in. wydarzenia z lipca tego roku. Wówczas była już posłanka Nowoczesnej Joanna Schmidt wwiozła na teren Sejmu w bagażniku dwóch działaczy Obywateli RP.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Chcesz zostać bohaterem dzisiejszego dnia? Pomóż pszczołom >>

Czy wkrótce przestaniemy przestawiać zegarki? KE chce znieść obowiązek zmiany czasu