Leszek Miller po śmierci syna pyta o skandaliczną okładkę "Faktu": Czy chcieli więcej zarobić?

Czy chcieli więcej zarobić i pomysł z nikczemną okładką wydał im się doskonały? Czy w ten sposób ujawniali swoje preferencje polityczne? - pyta Leszek Miller, komentując tekst "Faktu" opublikowany po śmierci swojego syna.

W ubiegły weekend tabloid opublikował skandaliczną okładkę na temat śmierci syna byłego premiera. Informację o samobójczej śmierci Leszka Millera juniora "Fakt" zatytułował: "Ojciec wybrał politykę, a syn sznur".

Za te słowa przeprosił redaktor naczelny Robert Feluś, a dwa dni później zrezygnował z funkcji. Były premier zapowiedział jednak, że złoży pozew przeciwko wydawcy i redaktorowi naczelnemu o naruszenie dóbr osobistych. 
Dlaczego zdecydował się na taki krok, tłumaczy w opublikowanym w środę felietonie. 

"W tych dramatycznych dniach otrzymałem tysiące krzepiących świadectw dowodzących życzliwej pamięci zarówno o moim synu, jak i jego rodzinie. Z jednym, ale za to znaczącym wyjątkiem. Mam na myśli skandaliczną publikację „Faktu”, za którą redaktor naczelny stracił już stanowisko. Na jego przykładzie warto się zastanowić, co siedzi w głowach ludzi, którzy produkują takie materiały - napisał były premier w tekście opublikowanym na łamach "Super Expressu"

I stawia pytania: Czy chcieli więcej zarobić i pomysł z nikczemną okładką wydał im się doskonały? Czy w ten sposób ujawniali swoje preferencje polityczne? A może po prostu wyrażali rosnącą agresję i brutalizację naszego życia?

Jak stwierdził Miller "w debacie publicznej nikt już się nie krępuje rosnącą nienawiścią i brakiem szacunku dla drugiego człowieka". A "poprzez różne akty agresji trwa swego rodzaju testowanie, ile jako społeczeństwo jesteśmy jeszcze w stanie wytrzymać". Dlatego, jak tłumaczy zdecydował się na wniesienie pozwu przeciwko wydawcy tabloidu.  

Oni odeszli od nas w tym roku

Więcej o: