Robert Biedroń opuszcza Słupsk i rusza w Polskę. "Policzmy się. Wiem, że jest nas wielu"

Prezydent Słupska i były poseł podjął decyzję, której wielu się spodziewało - nie będzie kandydował w najbliższych wyborach samorządowych. Robert Biedroń zamierza stworzyć ruch polityczny.

Robert Biedroń już od jakiegoś czasu mówił, że zastanawia się nad porzuceniem samorządu i wejściem, a właściwie powrotem do polityki krajowej. W niedzielę opublikował spot, z którego wynikało, że podjął ostateczną decyzję i ma ją ogłosić w poniedziałek. 

Tak się też stało - Biedroń ogłosił, że nie będzie kandydował w nadchodzących wyborach na prezydenta Słupska. - To trudna decyzja, ale gdyby odszedł ze stanowiska po wyborach samorządowych, a przed zakończeniem kadencji, partyjny komisarz przejąłby władzę w moim ukochanym mieście. Nie mogę na to pozwolić - mówi w nagraniu i dodaje, że "czas pisać nowy rozdział". O stanowisko prezydentki Słupska będzie kandydowała dotychczasowa wiceprezydentka - Krystyna Danilecka-Wojewódzka. 

- Wiem, że wielu z was, tak jak ja, nie ma na kogo głosować. Wiem, że jesteście, tak jak ja, rozczarowani słabością opozycji i wkurzeni odbieraniem nam naszego państwa przez obecną władzę - mówi Biedroń. - Przyszedł czas, by wykorzystać naszą wspólną, pozytywną energię. Przyszedł czas na stworzenie skutecznej alternatywy - dodaje.

Czeka nas maraton kolejnych wyborów. W najbliższych miesiącach będę jeździł po Polsce, pisał z wami nowy rozdział i zbierał cenne przykłady waszego lokalnego działania (...) Policzmy się. Wiem, że jest nas wielu. Wszyscy marzymy o Polsce bezpiecznej. radosnej, otwartej, nowoczesnej, dumnej nie tylko ze swojej historii, ale przede wszystkim ze swoich osiągnięć, ze swego miejsca w Europie o świecie

- mówi prezydent Słupska. Jego zdaniem czas skończyć z pisaniem programów "w gabinetach, albo przy Nowogrodzkiej". - Chcę stworzyć program razem z wami. Zapraszam was zatem do zbudowania ruchu społecznego, który odmieni dotychczasową politykę - deklaruje.

Biedroń: Słowa Dudy są fatalne. W czasach wojny polsko-polskiej potrzebowalibyśmy męża stanu

Więcej o: