Mówił, że "chętnie by popatrzył" na lesbijki i wyleciał z PO. Teraz ma wrócić na jej listy

Robert Węgrzyn wyleciał z Platformy Obywatelskiej z hukiem, po niesławnej wypowiedzi o lesbijkach, na które "chętnie by popatrzył". Dziś deklaruje, że wraca do polityki i do swojej dawnej partii.

- Z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami to chętnie bym popatrzył - te słowa na początku 2011 roku wypowiedział Robert Węgrzyn, ówczesny poseł PO. Dodał, że "człowiek jest tak skonstruowany, że powinien żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą", a inni "niech się nie obnoszą". Początkowo poseł miał być ukarany przez klub parlamentarny grzywną, ale władze Platformy na Opolszczyźnie złożyły wniosek o wyrzucenie Węgrzyna z partii.

 

On sam kajał się i zapewniał, że "nie jest homofobem". - Nie zamierzałem nikogo dyskryminować i nie mam nic przeciwko homoseksualistom, choć sam inaczej postrzegam związek dwóch osób. To, co powiedziałem o lesbijkach, naprawdę miało być żartem, za który przepraszam - mówił, ale to nie pomogło - niedługo później został wyrzucony z partii, co przypisywał wpływowemu lobby homoseksualnego. 

"Homoseksualistów izolować od dzieci"

Polityk nie ustawał jednak w swoich "żartach" i kilka miesięcy później komentował poprawki Senatu do ustawy o wspieraniu rodziny. Izba refleksji zdecydowała wówczas, że rodzicami zastępczymi i osobami prowadzącymi rodzinnych domów dziecka nie mogą być osoby homoseksualne. "Poprawka jak najbardziej słuszna. Homoseksualistów należy izolować od dzieci, szczególnie tych najmłodszych" - napisał wówczas w SMS-ie do dziennikarzy. Dodał, że "ma pewne osobiste doświadczenia związane z tym tematem". 

Węgrzyn nie dawał za wygraną. Wyrzucony z partii nie dostał miejsca na listach wyborczych, ale w wyborach i tak wystartował - z własnego komitetu i bezskutecznie. Trzy lata później chciał spróbować swoich sił w wyborach na prezydenta rodzinnego Kędzierzyna-Koźla, ale ostatecznie wycofał się "z powodu poważnej choroby, która będzie wymagała długotrwałego leczenia". Pojawił się na liście komitetu Gospodarne Opolskie do sejmiku, ale komitet nie uzyskał mandatów.

Umówiony z Grzegorzem Schetyną

Minęło kilka lat, Węgrzyn prowadzi dziś pensjonat i restaurację. Twierdzi, że nie ma problemu z osobami homoseksualnymi i przyjmuje je wszystkich innych klientów. Zdecydował jednak o powrocie do polityki.

To kwestia honoru. Moja wypowiedź była tylko pretekstem, by się mnie pozbyć. Nie mogę mówić o szczegółach, ale zmieniły się już władze województwa w PO i wygląda na to, że wystartuje z ich listy

- poinformował w rozmowie z Wirtualną Polską. Dodał, że jest już po słowie z Grzegorzem Schetyną, który "często wpada na mielonego i mizerię" do jego pensjonatu.

Nastolatkowie LGBT o życiu w Polsce: "Homofobia to ból, przemoc psychiczna, nienawiść"