Nowa ordynacja wyborcza do europarlamentu zagrozi nawet koalicji PO z Nowoczesną

Nowa ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego może zaszkodzić nie tylko małym komitetom. O swój los w niektórych okręgach nie może być pewna nawet Koalicja Obywatelska.

Serwis 300polityka.pl dotarł do ekspertyz, dotyczących przeforsowanego niedawno prawa. Jeden z ekspertów, prof. Wojciech Sokół z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, w swojej opinii pisze tak:

Z obliczeń wynika, że efektywny próg wyborczy w poszczególnych okręgach waha się w przedziale od 11,3 proc. (w okręgach z sześcioma mandatami) do 20,8 proc. (w okręgach z trzema mandatami). Natomiast próg nadziei oscyluje w przedziale od 8,3 proc. do 16,6 proc.

PO i Nowoczesna zagrożone

Co to w praktyce oznacza? Przypomnijmy, że trójmandatowych okręgów wyborczych jest na terenie całego kraju siedem (na trzynaście łącznie). Efektywny próg wyborczy, to nieformalna granica, po przekroczeniu której z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że komitety uzyskają mandat. Z kolei próg nadziei to granica, po przekroczeniu której zdobycie mandatu jest możliwe, ale we względnie sprzyjających warunkach wyborczych.

Okręgi wyborcze, w których efektywny próg może wynieść 20,8 proc. to: podlaskie i warmińsko mazurskie, pomorskie, kujawsko-pomorskie, mazowieckie (bez Warszawy i okolic), lubelskie, podkarpackie.

Gdyby sprawdził się prognozowany przez prof. Sokoła scenariusz i próg wyborczy oscylowałby w okolicach 21 proc., mogłoby to poważnie zaszkodzić nawet Koalicji Obywatelskiej, czyli sojuszowi Platformy Obywatelskiej z Nowoczesną. W opisanym przez OKO.press badaniu IBRiS dla SLD, Koalicja Obywatelska na Mazowszu uzyskuje 22 proc., na Podlasiu 20 proc., a na Podkarpaciu tylko 15 proc.

Grzegorz Schetyna i Katarzyna LubnauerGrzegorz Schetyna i Katarzyna Lubnauer Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Rzeź małych graczy

Eksperci analizujący efekt wprowadzenia w życie znowelizowanej ordynacji do Parlamentu Europejskiego przeprowadzili symulację podziału mandatów na bazie wyników z 2014 roku. Sprawdzili dwa warianty. Pierwszy – na podstawie efektywnego progu wyborczego; drugi – na podstawie tzw. progu nadziei.

W obu zyskują dwie największe formacje – Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość. Rozdzielając mandaty w oparciu o efektywny próg wyborczy PO i PiS wprowadziłyby do europarlamentu po 24 deputowanych (obecnie mają po 19), SLD-UP oraz PSL po dwóch (obecnie SLD ma pięciu, a ludowcy czterech). Żadnego parlamentarzysty nie miałby w Brukseli Kongres Nowej Prawicy, któremu w 2014 roku przypadły cztery mandaty.

Nieco lepiej dla mniejszych komitetów sytuacja wygląda, kiedy wyniki są analizowane w oparciu o próg nadziei. PO i PiS wprowadziłyby wówczas do europarlamentu po 22 deputowanych, SLD pięciu, a PSL dwóch. KNP ponownie nie wziąłby żadnego mandatu.

Zdaniem prof. Tomasza Kuczura z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy nie jest to jednak zagrożenie ani dla demokratyczności, ani dla proporcjonalności wyborów. W swojej opinii do nowelizacji ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego prawnik i politolog stwierdził, że „jest to standardowa metoda, dzięki której możliwe jest przeliczenie głosów na mandaty do PE, powszechnie występująca w systemach proporcjonalnych (demokratycznych)”.

Po drugie, wprowadzenie progu wyborczego na poziomie 5 proc. jest akceptowalne przez rozwiązania unijne, jak i powszechnie występuje w proporcjonalnych systemach wyborczych. Po trzecie, wprowadzenie okręgów wyborczych, stanowi determinantę zarówno akceptowalną przez rozwiązania unijne, jak i jest czynnikiem występującym w wyborczych systemach proporcjonalnych (demokratycznych)

– zaznaczył.

Kto w Warszawie, kto w Krakowie? Prezes PiS zaprezentował kandydatów na prezydentów dużych miast