Andrzej Duda "dostał lanie" ws. referendum, ale już dał zielone światło nowemu pomysłowi: sędziom pokoju

Jacek Gądek
Nowy pomysł Andrzeja Dudy. PiS wyrzuciło jego sztandarowy pomysł na referendum ws. konstytucji, ale kancelaria prezydenta zabrała się za pisanie ustawy, która może zmienić wymiar sprawiedliwości, bo wprowadza sędziów pokoju.

W Pałacu Prezydenckim i kancelarii prezydenta smuta, choć połączona z ulgą. Bo flagowy pomysł Andrzeja Dudy z referendum ani nie zogniskował uwagi wyborców, ani nie zyskał przychylności Prawa i Sprawiedliwości, więc ekspresowo - głosami PiS - Senat go odrzucił. Jeden z naszych rozmówców nie kryje rozbawienia finałem rocznych, ale bezskutecznych wysiłków prezydenta i jego kancelarii w promowaniu referendum ws. konstytucji.

W Pałacu nikt po tym pomyśle nie płacze. Mówi współpracownik głowy państwa:

Cały rok zmarnowaliśmy na gadanie o tym referendum, a to było głupstwo. Wszyscy podkulili ogony i siedzą smutni, bo dostali lanie.

Teraz jednak, jak słyszymy w kancelarii, prezydent dał zielone światło na pisanie ustawy o sędziach pokoju. A to byłaby mała rewolucja w wymiarze sprawiedliwości. Nie jest to pomysł zupełnie nowy. W minionym roku i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego zastępca Michał Wójcik mówili, że w resorcie rozważane jest wprowadzenie sędziów pokoju. Ale żaden projekt z MS nie wpłynął do Sejmu.

Potrzebna zmiana konstytucji?

Przedstawiciele resortu wskazywali, że wprowadzenie nowej instytucji do sądownictwa wymagałoby zmiany konstytucji. Ale wśród konstytucjonalistów są też głosy, że da się to zrobić bez korekty konstytucji, bo art. 177 ustawy zasadniczej stanowi, że "sądy powszechne sprawują wymiar sprawiedliwości we wszystkich sprawach [i tu najważniejsze], z wyjątkiem spraw ustawowo zastrzeżonych dla właściwości innych sądów". Temat na długie miesiące przycichł. Teraz wraca do niego kancelaria prezydenta.

Pomysł na wprowadzenie sędziów pokoju to nawiązanie do instytucji znanej w II RP. Największym zwolennikiem jego wprowadzenia jest Kukiz'15 i osobiście Paweł Kukiz, o którego przychylność zabiega Andrzej Duda. Pomysł na napisanie prezydenckiego projektu dot. sędziów pokoju jest więc kolejnym ukłonem w kierunku kukizowców. Poprzednim była propozycja referendalnego pytania o jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu. Wówczas Kukiz radykalnie zmienił ton: od wyśmiewania pomysłu referendum Dudy do wielkiego szacunku dla niego.

Kim są sędziowie pokoju?

- Wcześniej były już pozytywne głosy w środowisku PiS o sędziach pokoju, ale nic z tego nie wynikło, a głosy te zamilkły. Powinien powstać porządny projekt ustawy. Opór przed wprowadzeniem takich sędziów zapewne będzie w całym środowisku sędziowskim, ale też partyjnym. Sądy powszechne trzeba jednak odciążyć od drobiazgów - mówi osoba z KP. 

Wedle naszych informacji do współpracy przy pisaniu prezydenckiego projektu zgłosił się jeden z posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości. Pisanie ustawy może potrwać nawet rok. - To na pewno będzie duża i trudna ustawa, a potem jeszcze PiS musi się na nią zgodzić.

Sędziowie pokoju to idea, która zakłada, że drobnymi sprawami cywilnymi i karnymi zajmują się nie sądy powszechne, ale właśnie sędzia, którego z własnego grona wybiera lokalna społeczność - osoba ciesząca się autorytetem i zaufaniem mieszkańców. Zajmują się oni na przykład sprawami o wykroczenia drogowe albo błahymi sporami "o miedzę". Wedle przymiarek, które już są czynione w kancelarii prezydenta, sędziami pokoju mogliby być ludzie z prawniczym wykształceniem, ale sposób ich wyboru pozostaje kwestią otwartą. Sędziowie pokoju od lat działają w USA i Wielkiej Brytanii.

Duda ściągnął wszystkich na Narodowy w sprawie referendum. Ale najważniejszego nie powiedział

Więcej o: