Jarosław Kaczyński pozyskał tajne informacje? Giertych drąży. Prokuratura odpowiada

Do sprawy podejrzeń Romana Giertycha wobec Jarosława Kaczyńskiego włączyła się Prokuratura Krajowa. W specjalnym komunikacie tłumaczy, że prezes PiS wcale nie pozyskał informacji objętych tajemnicą śledztwa - były one ogólnie dostępne.

W wywiadzie po "Wiadomościach" TVP prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że poseł Stanisław Gawłowski będzie miał postawione nowe zarzuty karne. - Zaraz po wakacjach będzie miał kolejne zarzuty, bo sądzę, że Sejm uchyli immunitet także w innych sprawach - mówił Kaczyński.

Jarosław Kaczyński miał tajne informacje?

Zareagował na to Roman Giertych, który jest obrońcą Gawłowskiego. "Należy przyjąć, że poseł Jarosław Kaczyński bez żadnego trybu pozyskał informacje, które odnoszą się zarówno do treści, jak i do terminu czynności w sprawie, która jest objęta tajemnicą śledztwa" - napisał Giertych na Facebooku.

Adwokat oznajmił również, że zgłosił Kaczyńskiego na świadka w sprawie przecieków ze śledztwa prowadzonego przeciwko Gawłowskiemu.

Prokuratura odpowiada ws. Jarosława Kaczyńskiego

Do tej wypowiedzi Romana Giertycha odniosła się Prokuratura Krajowa, która rzuca nowe spojrzenie na całą sprawę. Jak czytamy na stronie internetowej PK, już 25 czerwca tego roku Prokuratura Krajowa opisywała, że Gawłowskiemu mają być postawione dwa nowe zarzuty (jeden o charakterze korupcyjnym w związku z apartamentem w Chorwacji, a drugi dotyczący prania brudnych pieniędzy).

W związku z tymi nowymi zarzutami 25 czerwca do marszałka Sejmu wpłynął wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła Platformy Obywatelskiej do odpowiedzialności karnej. W tej chwili prokuratura czeka na rozstrzygnięcie Sejmu w sprawie tego wniosku.

"Giertych i Gawłowski znali te zarzuty"

To stanowisko Prokuratury Krajowej zaprzecza linii prezentowanej przez Giertycha: prezes PiS nie potrzebował przecieków, by posiadać takie informacje.

Wystarczyło zapoznać się z informacjami PK (trafiły one też do akt sprawy Gawłowskiego) i Jarosław Kaczyński - jako poseł i prezes największej partii - mógł stwierdzić, że Sejm zajmie się tym po wakacjach.

"Są one (zarzuty) znane podejrzanemu Stanisławowi Gawłowskiemu oraz jego obrońcy, który podczas posiedzenia przed Sądem wielokrotnie odnosił się do wniosku prokuratury skierowanego do Marszałka Sejmu RP" - pisze prokuratura.

Ostrzej w rozmowie z PAP wypowiedział się zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak.

Pan mecenas się ośmiesza - ocenił postępowanie Giertycha. 

Do stanowiska Prokuratury Krajowej odniósł się już sam Giertych, który napisał:

Zastępca Prokuratora Generalnego niejaki pan Sierak rzucił się w sukurs Jarosławowi Kaczyńskiemu twierdząc, że wszyscy wiedzą, że we wrześniu Gawłowski będzie miał zarzuty. No pewnie, że wiedzą. Od wczoraj. Skoro Kaczyński tak powiedział, to jakże niezależna prokuratura miałaby zawieść?

Sprawa Stanisława Gawłowskiego

Stanisław Gawłowski 12 lipca wyszedł z aresztu w Szczecinie, gdzie przebywał od 15 kwietnia tego roku. Łącznie usłyszał pięć zarzutów (trzy dotyczyły korupcji z okresu, gdy był wiceministrem ochrony środowiska w rządzie PO-PSL).

Poseł Platformy Obywatelskiej wielokrotnie powtarzał, że jego zatrzymanie było niesłuszne, a on sam jest niewinny.

Janusz Sanocki znów nie opanował nerwów. Wrzaski na komisji: 'Nie przerywaj mi, gówniarzu'

Więcej o: