Nie ma zgody Senatu na referendum prezydenta. Większość senatorów się wstrzymała

Senat odrzucił wniosek prezydenta Andrzeja Dudy o przeprowadzenie referendum konstytucyjnego w dniach 10 i 11 listopada.

Prezydent chciał, by Polacy wypowiedzieli się na temat kierunków zmian w konstytucji. W głosowaniu wniosek referendalny poparło 10 senatorów, 30 było przeciw, 52 wstrzymało się od głosu. Wyrażenie zgody przez Senat było niezbędnym warunkiem rozpisania referendum, które proponował Andrzej Duda. Senatorowie nie mogli wprowadzać poprawek do prezydenckiego wniosku.

Dziwne tłumaczenia ministra

Po głosowaniu na pytania dziennikarzy odpowiadał prezydencki minister Paweł Mucha. Przekonywał, że senatorowie, którzy się wstrzymali, "nie są przeciwni tej inicjatywie". Minister stwierdził, że większość głosów przeciwnych należało do senatorów opozycji. Dodał, że "nie ma wrażenia, że to porażka prezydenta", a inicjatywa referendalna - podobnie jak sam prezydent - "cieszy się poparciem społecznym". 

- Oczywiście będziemy dokonywać oceny tej sytuacji, będę przekazywał informacje, dotyczące tej dwudniowej aktywności w Senacie panu prezydentowi i po przedstawieniu tych informacji będziemy w Kancelarii Prezydenta podejmować określone działania. Pozostaje wielka niewiadoma, dotycząca tego, w jakim kierunku udzielone byłyby informacje przez Polaków, gdyby mieli możliwość wyrażenia bezpośrednio w głosowaniu decyzji co do tego, czy chcą zmiany konstytucji - stwierdził Mucha i przyznał, że "jako obywatel szczerze żałuje", że do referendum nie dojdzie.

PiS zwala winę na opozycję

Marszałek Sejmu Stanisław Karczewski podczas briefingu argumentował, że żaden z senatorów PiS nie głosował przeciwko referendum, a wszyscy się wstrzymali. - Liczyłem na to, że senatorowie PO wzniosą się ponad nienawiść, którą wczoraj widzieliśmy, że wzniosą się ponad walkę polityczną i nie wyrażą swojej opinii i wstrzymają się od głosu. Podjęli taką decyzję. To też świadczy, że Platforma Obywatelska z tego drugiego członu niewiele zostawiła - oceniał Karczewski. 

Z kolei rzeczniczka PiS Beata Mazurek argumentowała, że "wśród senatorów zwyciężyło myślenie techniczne". "Uwagi PKW mówiące m.in. o tym, że termin referendum może utrudnić lub uniemożliwić jego przeprowadzenie, spowodowały, że wniosek prezydenta nie zyskał akceptacji.Jesteśmy pełni szacunki do prezydenta i zawsze gotowi do rozmowy z nim" - napisała na Twitterze.

Jakie pytania miały się pojawić w referendum?

Prezydent Andrzej Duda postulował, by 10 i 11 listopada Polacy odpowiedzieli na 10 pytań. Dotyczyły one między innymi zmiany konstytucji, wzmocnienia referendów, określenia modelu sprawowania władzy i wyboru posłów czy konstytucyjnych gwarancji członkostwa Polski w NATO i Unii Europejskiej. W projekcie postanowienia o zarządzeniu referendum znalazły się też kwestie dotyczące zapisania w ustawie zasadniczej wsparcia dla rodzin, emerytalnych praw nabytych, lepszej ochrony rolnictwa i podziału administracyjnego państwa.

Duda ściągnął wszystkich na Narodowy w sprawie referendum. Ale najważniejszego nie powiedział

Więcej o: