PiS komentuje sprawę 175 głosowań ex-posła. Problemu nie było, tylko "jakby nieporozumienie"

Politycy Prawa i Sprawiedliwości w końcu odnieśli się do sprawy byłego posła PiS Konrada Głębockiego. Jak się okazało, Głębocki, mianowany ambasadorem RP we Włoszech, brał udział w głosowaniach, mimo tego, że jego mandat wygasł 5 czerwca. Sprawę skomentowała też kancelaria prezydenta.

Konrad Głębocki na początku czerwca został mianowany na ambasadora Polski we Włoszech. Wcześniej pełnił mandat posła, który - w związku z powołaniem - wygasł 5 czerwca. Mimo to, Głębocki nadal brał udział w głosowaniach, a nawet przewodniczył obradom. Ex-poseł 6,7 i 15 czerwca wziął udział łącznie w 175 głosowaniach.

- Rzeczywiście, poseł głosował, trzykrotnie, w trzech głosowaniach, a ich było wtedy sporo. Jednak nie miała miejsca taka sytuacja, że ten jego głos był decydujący, jego udział nie podważa wyniku głosowań. Najczęściej to była różnica 20 głosów, raz tam 7, nie podważa to wyniku wyborów, natomiast rzeczywiście popełniono tu błąd, Kancelaria Sejmu dostała - z tego, co w tej chwili wiemy - informację już po tych głosowaniach o tym, że wcześniej została podpisana decyzja prezydenta - mówił na briefingu w Sejmie szef klubu parlamentarnego PiS i wicemarszałek Sejmu  Ryszard Terlecki.

Konrad Głębocki nie wiedział o nominacji

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek stwierdziła, że Głębocki nie wiedział o nominacji. - Sprawdziliśmy, liczba głosowań to ponad 170, nigdy nie było tak, że przewaga w tych głosowaniach wynosiła jeden głos, tak jak mówił pan marszałek Terlecki, ten jego głos nie wpływał na przebieg głosowań - podkreślał.

Jak dodał Terlecki, całe zamieszanie to "jakby niedopatrzenie" ze strony Kancelarii Prezydenta, która na czas nie przekazała informacji Sejmowi. - Poseł głosował w przekonaniu, że jeszcze ta nominacja nie nastąpiła - dodał.

Sejm komentuje. "Głos nie był w żadnej mierze przeważający"

Do sprawy odniósł się także Andrzej Grzegrzółka z Centrum Informacyjnego Sejmu. "Warto podkreślić, że rzeczony poseł informację o mianowaniu na Ambasadora we Włoszech uzyskał 19 czerwca, a więc już po wskazanych czerwcowych głosowaniach, w których brał udział jako - w dobrej wierze - urzędujący parlamentarzysta" - czytamy w odpowiedzi na nasze pytania. Grzegrzółka stwierdza, że "kolejne kroki zarówno Kancelarii, jak i Marszałka Sejmu, były determinowane tym opóźnieniem".

A jak to ma się do głosowań, w których brał udział Głębocki? "Udział posła w głosowaniach - mimo, że kolizyjny w stosunku do obowiązujących przepisów - należy traktować jako aktywność, która nie miała zasadniczego wpływu na decyzje podejmowane w Sali Plenarnej. Głos nie był w żadnej mierze przeważający, ani decydujący dla prowadzonych rozstrzygnięć" - informuje Grzegrzółka.

Co innego twierdzi Kancelaria Prezydenta. 

"Przy nominacjach ambasadorskich KPRP nie jest wnioskodawcą i nie na niej spoczywa obowiązek powiadomienia Kancelarii Sejmu.Kandydat na ambasadora jest opiniowany przez sejmową Komisję Spraw Zagr. Już na tym etapie Kancelaria Sejmu wiedziała, że K. Głębocki był wówczas posłem" - czytamy na Twitterze KPRP.

Protesty pod Senatem. Ludzie zbierają się od południa