"Czas na sąd ostateczny". Grupa protestujących zostawiła wiadomość na sejmowym budynku

Podczas czwartkowych manifestacji przed Sejmem grupa protestujących namalowała na jednym z sejmowych budynków napis "Czas na sąd ostateczny". Uczestnicy zostali wylegitymowani przez policję.

Przed Sejmem od kilku dni odbywają się protesty organizowane m.in. przez Obywateli RP i Komitet Obrony Demokracji przeciwko zmianom w Sądzie Najwyższym. W piątek w Sejmie ma odbyć się II czytanie projektu, który zakłada m.in., że do wskazania prezydentowi kandydata na I prezesa SN wystarczy obsadzenie 2/3 stanowisk w tej instytucji.

Jak podaje OKO.press, w czwartek po godzinie 23 grupa kilkunastu aktywistów dokończyła napis: "Czas na sąd ostateczny". Dzień wcześniej uniemożliwiła to interwencja policji. Autorów napisu tym razem także otoczyli funkcjonariusze, doszło do przepychanek i kłótni z uczestnikami demonstracji.

Później ktoś z demonstrantów dopisał jeszcze słowo "wypi***alać".

"Policja rzuca się na grupkę, przyciska do ściany budynku. Dookoła kordonu policji gromadzą się nadbiegający spod sceny demonstranci, którzy byli jeszcze pod Sejmem. Słychać: „Nie wolno nas szarpać, proszę mnie puścić”. Przyciskani do ściany ludzie krzyczą" - tak wieczorne wydarzenia relacjonował w OKO.press Piotr Pacewicz.

- Napisanie wulgaryzmu na ścianie jednego z budynków to nic innego jak wandalizm. Nie potrafię znaleźć znaku równości pomiędzy nim a pokojową demonstracją. 18 osób zostało wylegitymowanych, do sądu zostanie skierowanych 17 wniosków o ukaranie. Trzy osoby odpowiedzą za malowanie, pozostałe za pomocnictwo - mówi w rozmowie z Gazeta.pl kom. Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji.

- U podstaw użycia przez policjantów siły fizycznej leży łamanie prawa po stronie części osób protestujących. W takich sytuacjach będziemy zawsze reagować, a nasze działania będą charakteryzować się zdecydowaniem, przy jednoczesnym zachowaniu godności osób, wobec których są podejmowane - dodaje.

Jeśli jesteś bardziej wymagającym czytelnikiem, to musisz wypróbować nasz nowy newsletter >>>

Trump tłumaczy się z konferencji z Putinem. Winę zrzucił na przejęzyczenie, ale to mu nie nie pomogło