Działacz przyznał: Tak, wjechałem do Sejmu w bagażniku. "Ten sukces miał wielu ojców"

- Ten sukces miał wielu ojców - tymi słowami wczorajsze przedostanie się na teren Sejmu w bagażniku skomentował Paweł Kasprzak z Obywateli RP. Działacz uważa, że to był jedyny sposób, by "nadzorować prace parlamentu".

Wywiad, którego działacz Obywateli RP Paweł Kasprzak udzielił Wirtualnej Polsce, jest potwierdzeniem wczorajszych informacji TVP Info o tym, że posłanka Joanna Schmidt wwiozła na teren Sejmu dwie osoby protestujące przed budynkiem. Jak relacjonowali reporterzy Telewizji Polskiej, działacze zostali przewiezieni w bagażniku. 

CZYTAJ TEŻTVP Info: "Posłanka wwiozła w bagażniku dwie osoby". Straż będzie sprawdzać wszystkie auta

- Ten sukces ma wielu ojców. Nie dało się wjechać samochodem normalnie, ponieważ służby zaglądały do samochodów, więc trzeba było spróbować tak - opowiada o całej sytuacji Kasprzak. I dodaje: 

Głupi pomysł? Dlaczego? Głupie jest to, co wyprawia od dwóch lat marszałek Kuchciński. Każdy z nas ma prawo do nadzoru prac parlamentu. Obywateli można pozbawić praw wyłącznie wyrokiem sądu, nie ma do tego prawa marszałek Kuchciński.

W rozmowie z Wirtualną Polską Kasprzak powiedział, czego oczekuje od rządu Prawa i Sprawiedliwości. - My dążymy do tego, by wykonano zalecenia Komisji Europejskiej dotyczące polskiej praworządności. Tylko tego żądamy - stwierdził. 

Jeśli jesteś bardziej wymagającym czytelnikiem, to musisz wypróbować nasz nowy newsletter >>> 

Sądowa ustawa PiS znowu do poprawki. Zmiany mają zadowolić Komisję Europejską, ale opozycja krzyczy: 'niechlujstwo'

Więcej o: