Marek Suski o sobie: Płaczę w kinie i czytam wiersze. To zniszczy wizerunek "krwawego Susłowa"

W wywiadzie dla "DGP" polityk PiS Marek Suski pozwolił sobie na wiele wyznań. - Nie może pan tego napisać, zniszczy pan mój wizerunek "krwawego Susłowa". Żona się ze mnie śmieje, że płaczę w kinie - mówi.

Marek Suski, do niedawna poseł Prawa i Sprawiedliwości, a od końca 2017 roku szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów, ma wiele twarzy. Dał się poznać jako "specyficzny" członek komisji ds. Amber Gold za sprawą słynnej "Katarzyny". W czerwcu zdarzyło mu się powiedzieć, że w przeszłości "Niemcy uczyli nas demokracji komorami gazowymi".

Internauci typują go na kandydata w wyborach prezydenckich w 2020 roku. On sam zresztą w podejmuje żarty z siebie. Jak kiedyś stwierdził, na jego widok młodzi ludzie skandowali: "Żadne Dudy, żadne Tuski, na prezydenta Marek Suski".

Marek Suski: Wizerunek "krwawego Susłowa", ale płaczę w kinie

Teraz w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Marek Suski zdecydował się opowiedzieć coś więcej o sobie. Już na samym początku stwierdza, że wzrusza go "nieszczęście ludzkie, ale i wielka miłość", jednak krygował się powiedzieć, czy płacze w kinie.

Żona się ze mnie śmieje, że płaczę w kinie. Ale absolutnie nie wolno panu tego nigdy i nigdzie napisać! Jak pan to wszystko opublikuje, to mnie żona z domu wyrzuci, obrazi się na mnie i się ze mną rozwiedzie. (...). Nie może pan tego napisać, zniszczy pan mój wizerunek "krwawego Susłowa"

- mówi Suski.

Marek Suski - fan poezji. Wiersze "lekiem na ustawowy bełkot"

Według zapisu wywiadu, wówczas miała zadzwonić żona Suskiego, która rzekomo "pozwoliła" na takie wyznania. Jak sam stwierdził, polubił operę, a w teatrze bywa rzadko.

Co czyta Marek Suski? W wywiadzie opowiada, że wiersze, "różnie, od wieszczów przez Szekspira", a poezja jest dla niego "ucieczką od technokratycznego, prawniczego języka", z jakim spotyka się podczas czytania ustaw.

To lek na ustawowy bełkot, muszę przeczytać coś pięknego, bo bym zwariował!

- kwituje.