Józef Iwulski zastępuje prezes Sądu Najwyższego. Ale w piśmie na konstytucję się nie powoływał

Sędzia Sądu Najwyższego Józef Iwulski nie powoływał się na konstytucję w piśmie do Andrzeja Dudy. Obecnie sędzia jest wyznaczony do zastępowania Małgorzaty Gersdorf na stanowisku prezesa SN.

Małgorzata Gersdorf poprzez zarządzenie wskazała Józefa Iwulskiego do zastępowania jej w czasie nieobecności na stanowisku prezesa Sądu Najwyższego, Iwulski przy tym podkreśla, że nie jest "zastępcą, ani następcą" prof. Gersdorf, został jedynie wyznaczony na "prezesa zastępującego I Prezes".

O powołaniu się na konstytucję informował m.in. rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski. Zaprzecza temu natomiast Paweł Mucha, minister w Kancelarii Prezydenta.

Sąd Najwyższy. Józef Iwulski nie powołał się na konstytucję

- Sędzia Iwulski w złożonym oświadczeniu nie powołał się na żadne przepisy. Zwrócił się po prostu o możliwość dalszego orzekania. Jego pismo nie ma żadnego powołania na konstytucję. I teraz trwa procedura, która rozstrzygnie, czy może dalej orzekać - powiedział minister na łamach "Super Expressu".

Rzeczywiście w oświadczeniu Józefa Iwulskiego, które jest opublikowane na stronie Sądu Najwyższego, nie ma mowy o żadnych przepisach konstytucji. Zdanie oświadczenia brzmi: "Uprzejmie oświadczam, że mam zamiar (wolę) dalszego zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego 3 lipca 2018 r. do ukończenia 70. roku życia".

Józef Iwulski nie powoływał się na konstytucję w piśmie do Andrzeja DudyJózef Iwulski nie powoływał się na konstytucję w piśmie do Andrzeja Dudy Sąd Najwyższy

Co ciekawe, inni sędziowie Sądu Najwyższego w swoich oświadczeniach często powoływali się ustawę zasadniczą. W piśmie sędziego Krzysztofa Cesarza, możemy przeczytać: "Gotów jestem nadal pracować na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego, zgodnie z zasadą nieusuwalności sędziów, przewidzianą w art. 180 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej".

Oświadczenie sędziego Sądu Najwyższego Krzysztofa CesarzaOświadczenie sędziego Sądu Najwyższego Krzysztofa Cesarza Sąd Najwyższy

Paweł Mucha: Małgorzata Gersdorf nie mogła wyznaczyć zastępcy

Podobnie jest chociażby sędziego SN Przemysława Kalinowskiego, który pisze, że jest gotów wykonywać obowiązki sędziego, ponieważ konstytucja "gwarantuje nieusuwalność sędziów, której nie mogą podważyć akty normatywne niższej rangi". Łącznie 9 sędziów Sądu Najwyższego przedstawiło oświadczenia z odpowiednimi zaświadczeniami (lekarskim i psychologicznym), o których mowa w nowej ustawie. Pisma 7 sędziów tych zaświadczeń nie mają. 

Paweł Mucha w rozmowie z "Super Expressem" dodatkowo podkreśla, że Małgorzata Gersdorf nie mogła wyznaczyć swojego zastępcy. -  Uważamy, że pierwszy prezes nie może wyznaczyć swojego zastępcy, bo pierwszego prezesa od środy nie ma ze względu na przejście w stan spoczynku pani prof. Gersdorf, więc zgodnie z przepisem ustawy zastępuje ją właśnie sędzia J. Iwulski, który ma największy staż sędziowski - stwierdził Mucha.

Zmiana w ustawie o Sądzie Najwyższym. O co chodzi?

Przeforsowana przez PiS ustawa o Sądzie Najwyższym obowiązuje od 3 kwietnia, ale jeden z jej zapisów przypada na noc z 3 i 4 lipca. Chodzi o przepis, który obniża wiek sędziów SN z 70 do 65 lat, chyba że złożyli wcześniej wniosek do prezydenta z prośbą o przedłużenie prac.

Takich sędziów jest 27, ale 16 złożyło wnioski do prezydenta. Zgodnie z ustawą w nocy z 3 na 4 lipca 11 sędziów Sądu Najwyższego w praktyce kończy swoją kadencję.

Ta zmiana doprowadziła do sporego sporu o konstytucję. Zgodnie z zapisanymi w ustawie zmianami z SN powinna odejść I Prezes prof. Małgorzata Gersdorf, choć jej kadencja powinna trwać sześć lat (2014-2020). Tak, jak głosi Art. 183 Konstytucji:

Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.

Krytycy ustawy wskazują właśnie na niezgodność z tymi zapisami, natomiast obrońcy ustawy podnoszą, że prof. Gersdorf jest przede wszystkim sędzią i podlega przepisom, jak każdy inny sędzia i powinna ustąpić ze stanowiska.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego nie rezygnuje z mandatu