Mateusz Morawiecki mówił w PE o "kilkunastu kryzysach". I tak przez blisko 40 minut

Mateusz Morawiecki przemawiał dziś przed Parlamentem Europejskim. Wystąpienie premiera było długie, dotyczyło głównie "nowego otwarcia" w Unii Europejskiej.

- Gdyby nie żelazna kurtyna i tragiczny podział Europy po II wojnie światowej, Polska również byłaby założycielem wspólnot europejskich, zgodnie z wolą polskiego rządu na uchodźstwie - mówił w Parlamencie Europejskim Mateusz Morawiecki.

Polski premier przemawiał dziś przed europosłami, tematem jego wystąpienia była "przyszłość Unii Europejskiej". Morawiecki w blisko 40-minutowym wystąpieniu odniósł się m.in. do czasów socjalizmu w Polsce, "greckich, rzymskich i judeo-chrześcijańskich korzeni" UE czy kryzysu finansowego. 

Morawiecki: Wyjątkowa sytuacja

- Projekt europejski potrzebuje nowego otwarcia. Niektórzy twierdzą, że Unia zawsze przechodzi jakiś kryzys, że każda zmiana Traktatów jest przyczyną przesilenia. Nasza dzisiejsza sytuacja wydaje się jednak wyjątkowa, inna niż w latach 60., 90., czy pierwszej dekadzie tego wieku. A to ze względu na to, że mamy do czynienia nie z jednym kryzysem, ale z kilkoma skumulowanymi kryzysami jednocześnie - przekonywał Morawiecki. I dodawał:

Dzisiaj, mimo 30 lat od upadku komunizmu, wciąż jesteśmy w trudnym procesie zszywania europejskiego doświadczenia, europejskiej pamięci. Dzielące nas różnice nie mogą przysłaniać wspólnego celu jakim jest bezpieczeństwo naszych obywateli i rozwój ekonomiczny

Jak oceniał polski premier, "aby europejski projekt szedł naprzód, trzeba wzmocnić jego demokratyczną legitymację". - Można nazwać to populizmem, ale prędzej czy później, trzeba sobie zadać pytanie, czy odpowiedź na oczekiwania obywateli, to rzeczywiście populizm czy istota demokracji - mówił. 

Po wystąpieniu polskiego premiera głos dostaną europosłowie, którzy będą mogli zadawać pytania. Prawdopodobnie będą one dotyczyły nie tylko przyszłości UE, ale też sytuacji w Polsce, w kontekście praworządności. 

'Mam czas i chęci, ale jeżeli chodzi o prawo to ja mogę doczytać'. Tak wybierano ławników do Sądu Najwyższego

Więcej o: