Prawnicy: bez tego dokumentu nie można przenieść sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. Ale Duda nie zamierza go wystawiać

Nieoczekiwany zwrot akcji w dyskusji nad przeniesieniem w stan spoczynku części sędziów Sądu Najwyższego. Aby nowe przepisy faktycznie weszły w życie, potrzebny jest specjalny dokument - wystawiony przez prezydenta, a podpisany także przez premiera. Tyle że głowa państwa wydawać takiego dokumentu nie planuje.

Zgodnie z art. 39 nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, „datę przejścia sędziego Sądu Najwyższego w stan spoczynku albo przeniesienia sędziego Sądu Najwyższego w stan spoczynku stwierdza Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej”. Niektórzy z prawników i konstytucjonalistów zwracają jednak uwagę, że oznacza to, iż konieczne jest wystawienie przez głowę państwa stosownego dokumentu, który stwierdzałby przejście części składu sędziowskiego w stan spoczynku. Taki dokument wymagałby nie tylko podpisu głowy państwa, ale również kontrasygnaty premiera polskiego rządu.

Rzecz w tym, że według Anny Surówki-Pasek, Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, prezydent Duda takiego dokumentu wystawiać ani podpisywać nie zamierza. – W odniesieniu do sędziów, którzy skończyli 65 lat i nie złożyli oświadczenia o woli dalszego orzekania prezydent Andrzej Duda nie wydaje żadnego postanowienia. Przechodzą oni w stan spoczynku z mocy prawa – stwierdza Surówka-Pasek. I dodaje: – Natomiast, jeśli chodzi o I Prezesa, to po jego przejściu w stan spoczynku pojawi się kwestia wyznaczenia osoby do pełnienia obowiązków I Prezesa do czasu powołania nowego I Prezesa.

We wtorek po południu wcześniejszą zapowiedź minister Surówki-Pasek potwierdził inny z prezydenckich ministrów – Paweł Mucha. – 4 lipca wszyscy sędziowie, którzy nie złożyli oświadczeń, przechodzą w stan spoczynku zgodnie z obowiązującym prawem. Nie potrzeba tu,by prezydent wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie – zapewnił dziennikarzy podczas konferencji prasowej. – Sędzia Małgorzata Gersdorf niejako podjęła decyzję za prezydenta. Przez to, że nie złożyła oświadczenia – doprecyzował.

Prawnicy: Dokument i kontrasygnata konieczne

Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się konstytucjonalista prof. Marek Chmaj, kierownik Katedry Prawa Publicznego i Praw Człowieka na Wydziale Prawa SWPS w Warszawie. – Prezydent jako strażnik konstytucji powinien dbać o przestrzeganie jej przepisów, a co za tym idzie m.in. bronić nieusuwalności sędziów z urzędu – mówi w rozmowie z Gazeta.pl.

Zmiany, które 3 lipca mają wejść w życie są niekonstytucyjne i w związku z tym głowa państwa powinna im przeciwdziałać. Jeżeli jednak nie zdecyduje się tego zrobić, przeniesienie sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku będzie wymagać odrębnego dokumentu, podpisanego również przez premiera

– podkreśla specjalista od prawa konstytucyjnego.

W podobnym tonie wypowiada się ekspert od teorii prawa prof. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Prezydent musi stwierdzić datę przejścia sędziego w stan spoczynku, zgodnie z art. 39 (ustawy o Sądzie Najwyższym – przyp. red.). Musi więc wydać dokument, który potwierdza przejście i wskazuje datę, mimo że samo przejście w stan spoczynku następuje z mocy prawa. Wydanie takiego dokumentu wymaga kontrasygnaty premiera

– wyjaśnia, gdy pytamy go o sprawę.

Emerytalna czystka w Sądzie Najwyższym

Nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym weszła w życie 3 kwietnia tego roku. W dzień po upływie trzech miesięcy od tej daty – czyli 4 lipca – na mocy nowego prawa w stan spoczynku mają przejść wszyscy sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Wśród nich I Prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf.

Na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta czytamy, że sędziowie mogli przedłużyć swoje orzekanie, jeśli „w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy – czyli do 3 maja, a zważywszy na to, że był to dzień ustawowo wolny od pracy termin ten, zgodnie z przepisami upłynął 4 maja – złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN”.

Na taki krok zdecydowało się szesnastu sędziów, jednak w tym gronie nie ma I Prezes SN. Dziewięciu z nich jako podstawę swojego wniosku wskazało przepisy ustawy o SN, natomiast siedmiu – bezpośrednio konstytucję. „W SN na dzień 3 lipca będzie 73 sędziów, spośród których 27 ukończyło 65. rok życia” – czytamy na stronie Kancelarii Prezydenta.

Więcej o: