Rząd "na razie stoi na stanowisku", że ma rację. Rzeczniczka mówi o "niepotrzebnej dyskusji"

Komisja Europejska rozpoczęła wobec Polski procedurę ws. Sądu Najwyższego, ale rząd zdaje się specjalnie tym nie przejmować. - Na razie stoimy na stanowisku, że to my mamy rację - powiedział szef MSZ.

Komisja Europejska wszczęła wobec Polski postępowanie o naruszenie unijnego prawa przeciwko Polsce za ustawę o Sądzie Najwyższym. Polskie władze otrzymały pismo z zarzutami wobec ustawy. Procedura może zakończyć się pozwem do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Swoją opinię na ten temat szef MSZ przekazał w rozmowie z dziennikarzami. - Na razie stoimy na stanowisku, że to my mamy rację i że rozstrzygniemy ten spór z KE na naszą korzyść - powiedział Jacek Czaputowicz.  - Będziemy dowodzić przed Trybunałem Sprawiedliwości, że ta kwestia leży w kompetencji sądownictwa w poszczególnych państw członkowskich. Dlatego uważamy uzasadnienie ze strony Komisji za niewłaściwe - przekonywał minister spraw zagranicznych. 

- Jesteśmy spokojni, oczekujemy na decyzję. Jeżeli decyzja zostanie orzeczona to oczywiście później jest kwestia jej zastosowania, będziemy się zastanawiać na ten temat. Jak do tej pory Polska zawsze realizowała orzeczenia UE, jak choćby w wypadku decyzji dot. wstrzymania wycinki Puszczy - mówił.

Rząd odniesie się "do rozumowania Komisji"

Więcej o punkcie widzenia rządu powiedziała na briefingu jego rzeczniczka Joanna Kopcińska. Przekonywała, że Komisja obecnie prowadzi około 1300 podobnych spraw. Zapewniła, że rząd w ciągu miesiąca, czyli w terminie określonym przez KE, "odniesie się do rozumowania Komisji". 

My przeprowadziliśmy reformę szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości w Polsce, ponieważ oczekiwali tego od nas Polacy. Wywiązujemy się z naszych zobowiązań, dokonując trudnych zmian, bo nie podjął się ich żaden poprzedni rząd przez wiele, wiele lat. Stąd być może tak trudne to jest do zrozumienia przez naszych partnerów w Unii

- mówiła dziennikarzom rzeczniczka rządu. Jej zdaniem "jeżeli nie jest się obywatelem danego kraju, nie doświadczyło się jego historii na własnych barkach", to trudno zrozumieć, dlaczego reforma była tak ważna i oczekiwana.

"Nie byłoby niepotrzebnej dyskusji"

Joanna Kopcińska stwierdziła, że to Polacy "chcieli, żeby sądy wydawały sprawiedliwe wyroki, żeby procesy przebiegały szybko, sprawnie i uczciwie". Jednocześnie dodała, że "nie generalizuję, bo w każdym środowisku są osoby, które jak jedno zgniłe jabłko w koszyku może rzutować na całość".

Nie oceniamy pojedynczych przypadków, mówimy o zmianie takiej, której trzeba było dokonać dużo, dużo wcześniej. I gdyby tego dokonano, to dziś nie byłoby niepotrzebnej dyskusji. Mówię "niepotrzebnej", bo jesteśmy przekonani o konieczności wprowadzenia tych zmian, jesteśmy przekonani o tym, że praworządność w Polsce ma się dobrze i należało tego dokonać właśnie w trosce o nią

- podsumowała rzeczniczka rządu. 

'Mam czas i chęci, ale jeżeli chodzi o prawo to ja mogę doczytać'. Tak wybierano ławników do Sądu Najwyższego

Więcej o: