Bruksela: szczyt UE ws. migracji ruszył bez Polski. Morawiecki: to klub przyjaciół relokacji uchodźców

W Brukseli rozpoczął się nieformalny szczyt UE ws. migracji. W spotkaniu bierze udział 16 europejskich krajów. Nie ma wśród nich m.in. krajów Grupy Wyszehradzkiej, w tym Polski.

Z pomysłem nieformalnego szczytu UE ws. migracji w Brukseli wyszli kanclerz NiemiecAngela Merkel oraz szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Podczas spotkania zainteresowani spróbują znaleźć europejskie rozwiązanie dla kryzysu migracyjnego.

Bruksela: nieformalny szczyt UE ws. migracji bez Polski

Od początku było wiadomo, że w szczycie wezmą udział kraje z południa Europy zmagające się z presją migracyjną, czyli Włochy, Hiszpania, Grecja i Malta, a także Francja i Niemcy, a także obecna prezydencja - Bułgaria oraz Austria, która od lipca będzie kierować pracami Unii Europejskiej. Później udział w spotkaniu potwierdziły również Belgia, Holandia i Luksemburg, Dania, Finlandia i Szwecja, oraz Chorwacja, Słowenia.

Na liście krajów, które nie biorą udziału w spotkaniu, oprócz Polski są Czechy, Cypr, Estonia, Irlandia, Litwa, Łotwa, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Węgry i Wielka Brytania.

Dlaczego Polska nie bierze udziału w nieformalnym szczycie UE ws. migracji?

Politycy PiS tłumaczą, że Polska nie bierze udziału w niedzielnym szczycie, bo nie jest on oficjalny. Mateusz Morawiecki w czwartek w Brukseli podkreślał, że oficjalne spotkanie odbywa się kilka dni później .

Właściwym forum do dyskusji jest pełne forum Rady Europejskiej, które się zresztą odbywa kilka dni później. Dlatego właśnie, mówiąc umownie, do tego klubu przyjaciół relokacji uchodźców my nie należymy i nie zamierzymy w tym procesie brać udziału

- powiedział Mateusz Morawiecki.

- To spotkanie nie ma podstawy traktatowej -  tłumaczył w programie „Forum” w TVPDominik Tarczyński. Z kolei Paweł Rabiej z Nowoczesnej i Paweł Bejda z PSL uważali, że Polska powinna wziąć udział w tym spotkaniu. Pierwszy mówił, że „w ten sposób nie rozwiążemy problemu przeciwstawienia się migracji sami”, zaś drugi wyraził obawę, że w ten sposób "zrobi się Europa dwóch prędkości".

W polskich mediach prawicowych kontrowersje wzbudziły z kolei słowa prezydenta Francji. Emmanuel Macron powiedział w sobotę, że jest zwolennikiem wprowadzenia sankcji finansowych dla krajów UE, które odmówią współpracy w sprawie rozwiązania kwestii imigrantów.

Nieformalny szczyt UE ws. migracji - ustalenia

Nieformalny szczyt odbywa się dlatego, bo Komisja Europejska uważa, że potrzebne są natychmiastowe działania, dopóki nie wejdzie w życie nowe prawo azylowe, co do którego nie ma na razie zgody w Unii.

Za obowiązkowym, automatycznym podziałem uchodźców są kraje Południa, wystawione na presję migracyjną, wspierane przez Niemcy. Przeciwko są kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które mówią, że inaczej pomagają w kryzysie migracyjnym - przekazują wsparcie finansowe i pomagają uchodźcom w obozach poza Unią.

Podczas niedzielnego spotkania unijni urzędnicy omówią również kwestię przeciwdziałania wtórej migracji. Chodzi o powstrzymanie uchodźców, którzy zostali przyjęci w jednym, unijnym kraju na Południu Europy przed wyjazdem na północ, w domyśle do Niemiec.

Nieformalny szczyt został zwołany na prośbę kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która ma problemy wewnętrzne w kraju - szef niemieckiego MSW Horst Seehofer zażądał zaostrzenia polityki azylowej, domagając się zakazu wjazdu dla migrantów, którzy złożyli już wniosek azylowy w innym kraju Unii, lub nie mają dokumentów.

Oficjalny szczyt RE w czwartek

W przyszły czwartek rozpocznie się oficjalny szczyt Rady Europejskiej, podczas którego europejscy przywódcy mają omówić m.in. kwestie migracji. Jak podaje IAR, brukselska korespondentka Polskiego Radia widziała projekt wniosków przygotowanych na to spotkanie przez gabinet szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Twierdzi, że jest w nim mowa o utworzeniu centrów w krajach Afryki Północnej, do których trafiałyby statki z migrantami uratowanymi podczas przeprawy przez morze, tak by nie trafiali oni do Europy. W specjalnych centrach migranci byliby identyfikowani i rozdzielani na tych, którym należy się międzynarodowa ochrona i na migrantów zarobkowych. Ci ostatni byliby odsyłani do państw pochodzenia.

Takie centra w zamyśle miałyby zniechęcać do przeprawiania się drogą morską do Europy, ale pomysł już wywołuje kontrowersje. Przeciwko niemu wypowiedziała się Komisja Europejska.

Jestem przeciwko Guantanamo dla migrantów. To jest niezgodne z europejskimi wartościami. Takie rozwiązanie jest wykluczone

- mówił kilka dni temu komisarz do spraw migracji Dimitris Awramopulos. Krytycy tej propozycji mówią też, że nie zgłosił się jeszcze żaden kraj z Afryki Północnej, który zgodziłby się na swoim terytorium takie centra utworzyć.

Czy posłowie zarabiają za dużo? Jak to wygląda w UE?