Eksodus ważnych polityków PiS do PE. "Ciężko pracowali, więc mają pierwszeństwo"

Jacek Gądek
Szykuje się eksodus ważnych polityków PiS do Parlamentu Europejskiego. Zdymisjonowany minister Krzysztof Jurgiel otrzymał ofertę startu. - Przy jego położeniu na pewno nie odmówi - słyszymy w PiS. Miejsce na liście ma zapewnione też marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Dymisja Jurgiela z fotela ministra rolnictwa była przesądzona już od tygodni, a stała się faktem w poniedziałek. W zamian Jurgiel otrzymał ofertę, by zasilić listę do PE i - po zdobyciu mandatu - tam odpocząć przez 5 lat, bez stresów i za dużo większe pieniądze niż w gabinecie przy ul. Wspólnej.

Ale to nie koniec. Najbardziej znaną twarzą na listach PiS ma być wicepremier Beata Szydło, która startować chce już od miesięcy. Nieprzypadkowo szlifuje swój angielski. Początkowo publicznie tego nie wykluczała, teraz już wprost mówi, że rozważa taką możliwość. Jej start jest pewniakiem - ma być liderką PiS w okręgu obejmującym Małopolskę i Świętokrzyskie.

Z kolei na Podkarpaciu liderem ma być marszałek Sejmu Marek Kuchciński (o takiej możliwości pisał "Wprost"). Od osoby zorientowanej w wewnątrzpartyjnych układankach słyszymy, że jedynkę na liście ma obiecaną i nie jest to już żaden mglisty scenariusz.

Od początku kadencji "Kuchta" pełnił rolę "zderzaka" PiS-u w Sejmie, jest więc poobijany, a w czasie "puczów" przy ul. Wiejskiej był wręcz udręczony, a zarazem ubezwłasnowolniony przez prezesa PiS i nieporadny. W obozie PiS uchodzi za nadwerężone, a przez to słabe ogniwo w systemie władzy. Łatwo ulega prowokacjom i nie wytrzymuje ciśnienia, a w czasie kampanii wyborczych - zwłaszcza parlamentarnej - marszałek powinien mieć stalowe nerwy.

Duży zaciąg na listy do Parlamentu Europejskiego mają stanowić właśnie ci politycy z obozu PiS, którzy wylecieli z rządu oraz ci, którzy chcą odpocząć od pracy w rządzie i w polskim Sejmie. Za Beatą Szydło do Brukseli chce wyjechać była szefowa jej kancelarii premiera, a dziś pełnomocnik rządu ds. pomocy humanitarnej - Beata Kempa. Podobnie były szef MSZ Witold Waszczykowski ma być wyekspediowany do Brukseli i Strasburga. - Na pewno nie straci i zostanie zagospodarowany - tak mówił nam jeden z ważnych polityków PiS, gdy "Waszczu" kilka miesięcy temu odchodził z rządu.

Mówi polityk PiS: - Późną jesienią będzie podsumowanie tej kadencji PE. Już wiemy, że sporo osób z krajowego parlamentu będzie chciało kandydować w wyborach europejskich. Także byli i obecni członkowie rządu. Cóż..., ciężko pracowali, więc będą mieć pierwszeństwo na listach. Trzeba będzie to wszystko jakoś poukładać.

W PiS można usłyszeć, że chrapkę na mandat w Brukseli ma także wpływowy duet wicemarszałków: prof. Ryszard Terlecki (zarazem to szef klubu PiS) i Beata Mazurek (jednocześnie rzeczniczka PiS). Akurat do Terleckiego prezes PiS ma słabość, bo lubi rozmawiać z profesorami, ale już nie ceni jego zdolności organizacyjnych. W PiS natrząsają się z Terleckiego, że gdyby miał upilnować dwie kury, to by mu się one rozbiegły, a przecież klub PiS to teraz 236 osób.

Na Nowogrodzkiej już kilka tygodni temu rozważano dymisję Zbigniewa Ziobry, który podobnie miałby startować do Parlamentu Europejskiego. Na listach ma się też znaleźć minister edukacji Anna Zalewska.

Choć część tych nazwisk jest zgrana, to wybory do Parlamentu Europejskiego nie cieszą się popularnością wśród wyborców. Głosuje za to twardy elektorat, który jest skłonny przełykać nawet postacie, które z rządu odchodziły w niesławie - jak Jurgiel i Waszczykowski.

Zobacz także:

Ze słońcem nie ma żartów. Jak radzić sobie z upałami?

Więcej o: