NIK: Przetarg Ministerstwa Zdrowia na dentobusy ustawiony pod konkretnego dostawcę

Najwyższa Izba Kontroli ma zastrzeżenia do przetargu Ministerstwa Zdrowia na dentobusy - podaje Radio ZET. Według informacji radia NIK ma zarzucać resortowi ustawienie przetargu pod konkretnego oferenta. Resort tłumaczy, że wyposażenie dentobusów było konsultowane z ekspertami.

Ministerstwo Zdrowia miało ustawić pod konkretnego oferenta przetarg na dentobusy warty 24 miliony złotych - informuje Radio ZET, powołując się na nieopublikowany jeszcze raport Najwyższej Izby Kontroli. Chodzi o mobilne gabinety stomatologiczne wykorzystywane do leczenia najmłodszych.

Jak podaje Radio Zet, w zamówieniu na dentobusy znalazł się wymóg elektrycznie podgrzewanej szyby przedniej. Zapis ów wyeliminował z przetargu większość producentów, a krótki termin realizacji, który wynosił 17 dni, uniemożliwił też wykonanie takiego pojazdu na specjalne zamówienie.

"Jakby tego było mało, resort za samochody przepłacił. Szacunkową wartość zamówienia 24 miliony złotych, ustalono na podstawie doniesień prasowych sprzed 3 i 5 lat a nie rozeznania rynku" - informują dziennikarze.

Przetarg na dentobusy. Ministerstwo odpowiada

W przesłanym do redakcji Gazeta.pl oświadczeniu Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że podgrzewane przednie szyby są konieczne, bo dentobusy będą jeździć po Polsce również zimą.

"Według posiadanej wiedzy wszystkie marki samochodów mają w swoich ofertach możliwość montażu takich szyb. W samochodach dostawczych wielu producentów są standardowo montowane przewody w wiązkach elektrycznych, które pozwalająwstawić takie szyby na etapie tworzenia zabudowy pojazdu specjalnego"

- twierdzi Krzysztof Jakubiak, dyrektor biura prasy i promocji MZ

Jakubiak dodaje, że "Ministerstwo Zdrowia zachowało należytą staranność przy ustalaniu szacunkowej wartości zamówienia w przeprowadzonym postępowaniu na zakup dentobusów, dostosowując się do obowiązujących przepisów Prawa Zamówień Publicznych". 

"Postępowanie to było przeprowadzane w trybie pilnym, co uzasadnia zastosowanie
skróconego terminu składania ofert. (...) Przeprowadzona procedura – zgodnie z przepisami – obejmowała etap składania pytań przez wykonawców i udzielania odpowiedzi na te pytania (...). W tym czasie resort odpowiedział na 51 pytań przesłanych przez 4 wykonawców" - podkreśla przedstawiciel resortu.

W piśmie czytamy także, że "w ocenie resortu, prowadzenie rozmów na jakikolwiek temat związany z postępowaniem przetargowym z wybranymi wykonawcami mogłoby stanowić naruszenie zasad jawności i konkurencyjności prowadzenia postępowania przetargowego".

- Pytania w przetargu na dentobusy składały 4 podmioty, żaden z potencjalnych dostawców nie podniósł kwestii podgrzewanej elektrycznie szyby. Nie było również postępowań odwoławczych od tego przetargu - przekonywał z kolei na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia wiceminister Sławomir Gadomski.

Dentobusy w walce z próchnicą

W grudniu ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł i wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko uczestniczyli w Radomiu w oficjalnym odbiorze dentobusów.

"Są to w pełni wyposażone gabinety zabiegowe z aparatami RTG i narzędziami do leczenia stomatologicznego uzębienia dzieci" - opisywało ministerstwo.

- Te szesnaście samochodów to początek walki z próchnicą u dzieci, którą będziemy realizować także w najmniejszych miejscowościach i najmniejszych szkołach, w których nie ma miejsca i możliwości zorganizowania gabinetu szkolnego - mówił Radziwiłł.

W marcu tego roku pisaliśmy jednak o problemach z funkcjonowaniem mobilnych gabinetów. W niektórych regionach nie było chętnych stomatologów do pracy w dentobusach.

Na początku czerwca Narodowy Fundusz Zdrowia poinformował, że "kolejne dentobusy wyruszają w trasę". Dentobus pojawił się m.in. w Śmiłowicach w powiecie włocławskim, gdzie do stomatologa zgłosiła się ok. 60 dzieci.

PiS chce walczyć z chamstwem w Sejmie. Ale co z nagannym zachowaniem posłów partii rządzącej?

Więcej o: