Andrzej Duda w KFC. A tam pytanie o łamanie konstytucji. Na pomoc ruszyła Agata Duda

W KFC może paść pytanie o powiększenie kubełka, ale też o... łamanie konstytucji. Na własnej skórze przekonał się o tym prezydent Andrzej Duda, a do dyskusji włączyła się także pierwsza dama.

Pani Katarzyna spotkała w krakowskim KFC prezydenta Andrzeja Dudę i pierwszą damę Agatę Kornhauser-Dudę. Spotkanie nagrała telefonem, a wideo wrzuciła na Facebooka. Jak relacjonuje, chodziła do liceum, w którym uczyła pierwsza dama, dzięki czemu została dopuszczona do pary prezydenckiej. Później pani Katarzyna postanowiła pójść o krok dalej i wypaliła:

Mogę zapytać dlaczego pan łamie konstytucję i zgadza się na jej łamanie?

Prezydent Andrzej Duda odpowiedział:

Niech pani nie kłamie.

Wtrącił się też mężczyzna, zapewne funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa. - Czy może pani nie przeszkadzać teraz w prywatnym czasie? - zapytał.

Agata Duda na pomoc Andrzejowi Dudzie

Do kobiety podeszła Agata Kornhauser-Duda, która poprosiła, by ta doprecyzowała, w "którym punkcie" łamana jest konstytucja. - Przede wszystkim, jeśli chodzi o ustawy sądowe, które łamią konstytucję - odpowiedziała pani Katarzyna.

- Ale w którym punkcie? - dopytywała pierwsza dama, wtórował jej prezydent. - Konkretnie, gdzie? - pytał Andrzej Duda.

- Na przykład w zasadzie wstępu do Sejmu, złamaniu w tym momencie ustawy o KRS - wymieniła kobieta. - To reguluje regulamin Sejmu - odpowiedział prezydent, a jego małżonka dopowiedziała: - A nie konstytucja.

Ja rozumiem, że pani nie może się pogodzić z tym, kto wygrał wybory, ale bardzo mi przykro

- podsumował odchodząc Andrzej Duda.

- Dzięki Pani Katarzynie z Krakowa znamy w końcu poglądy Pierwszej Damy! Po 3 latach milczenia dowiadujemy się, że Konstytucja nie jest w Polsce łamana - skomentowała na Twitterze Dorota Brejza.

Wstęp do Sejmu ograniczony

W przypadku ograniczania wstępu do Sejmu sprawa jest dwuznaczna: z jednej strony regulowane jest to regulaminem Sejmu, ale art. 14 ustawy zasadniczej mówi:

Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Z kolei art. 61 konstytucji jasno wskazuje:

Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. 
Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.

To właśnie na te dwa artykuły powoływano się, gdy decyzją marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego zakazano wydawania jednorazowych przepustek dziennikarzom, a do budynku wstęp mieli tylko ci pracownicy mediów, którzy posiadają całoroczne akredytacje na teren przy ul. Wiejskiej.

W tym wypadku jednak bardziej zasadne byłoby pytanie o tę kwestię marszałka aniżeli Andrzeja Dudy, który słusznie wskazał, że ta sprawa dotyczy regulaminu Sejmu (a także rozporządzeń marszałka), a nie jego prezydenckich prerogatyw.