"Komunistyczny prokurator jest twarzą PiS". Wymiana argumentów na spotkaniu z Piotrowiczem

Komunistyczny prokurator jest twarzą Prawa i Sprawiedliwości w Parlamencie. To hańba! - te mocne słowa wykrzyczał jeden z uczestników spotkania ze Stanisławem Piotrowiczem w Witnicy. Jak podaje TVN24, mężczyzna został później wylegitymowany przez policję.

Stanisław Piotrowicz odpowiedział, że "sam był ofiarą tamtego systemu", co rozbawiło publikę. Zapytał się protestującego mężczyzny, w czym imieniu przemawia. Gdy usłyszał, że w swoim własnym, próbował podważyć jego wiarygodność: "Swoim własnym, czyżby? Czy pan jeździ od spotkania do spotkania, żeby robić tak zwaną zadymę? Proszę pana, ale przecież my mamy doskonałe rozeznanie".

Wylegitymowany przez policję

Mężczyzna, który nazwał Stanisława Piotrowicza "komunistycznym prokuratorem", został wylegitymowany przez policję zaraz po tym, jak opuścił spotkanie. Poinformowano go, że może złożyć zażalenie. Odpowiedział, że nie będzie tego robił.

Stanisław Piotrowicz usłyszał oskarżenia: "To pan był oprawcą"

Stanisław Piotrowicz. Trudne spotkania

Stanisław Piotrowicz nie pierwszy raz przeszedł burzliwe spotkanie wyborcze. Gdy ostatnio spotkał się z mieszkańcami Myśliborza, otrzymał pytanie o to, czemu politycy przyjmują pytania "tylko na kartkach". – Pan poseł powiedział, że nie boi się niewygodnych pytań – dodał uczestnik spotkania. Piotrowicz odpowiedział, że to nie kwestia cenzury, lecz powtórzenia tego samego pytania. Po ostrej wymianie zdań, w którym słuchacz zarzucił Piotrowiczowi, że w roku 1981 "był prokuratorem stanu wojennego" i że "był on wtedy oprawcą", poseł przyjął podobną linię obrony. – Mnie się tak wydaje, jakbym się z panem już spotkał gdzieś na innym spotkaniu. Jest taka grupa, która jeździ za mną po to, żeby mącić i jątrzyć i rodzi się pytanie, czyje interesy tacy ludzie reprezentują. Historia oceni takich. – przekonywał Piotrowicz. Na to uczestnicy spotkania rozwinęli kartki z napisami: "PiS – Pycha i Szmal", "Precz z komuną" oraz "Towarzyszy Piotrowicz".

Więcej o: