Stanisław Piotrowicz odczytuje na spotkaniach "dokument sprzed 200 lat". Tak naprawdę to mem

Dziennikarze TVN24 odkryli, że tekst, który poseł PiS Stanisław Piotrowicz odczytuje na spotkaniach z wyborcami, nie jest - jak przekonuje - dokumentem sprzed dwóch wieków. To fragment książki, która stała się inspiracją do mema.

Stanisław Piotrowicz jest jednym z posłów PiS, którzy biorą udział w objeździe po Polsce, co weekend spotykają się z mieszkańcami mniejszych i większych miejscowości. Dziennikarze TVN24 gościli na wszystkich spotkaniach Piotrowicza i zauważyli, że na każdym z nich odczytuje "Instrukcję Katarzyny II", czyli - jak twierdzi były prokurator - "dokument sprzed dwóch wieków". 

Poseł twierdzi, że tekst ten oddaje polskie realia również dziś, a chodzi o podporządkowanie Polski obcym mocarstwom:

Należy więc zdemoralizować ich do szpiku kości. Trzeba rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzieli i szarpali. Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać naród nie tylko z godności i siły głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli.

Nie dokument, a mem

Redakcja wyłapała jednak, że nie jest to ani dokument, ani tym bardziej sprzed dwóch wieków, a fikcja literacka sprzed lat 35. "Instrukcja..." jest fikcyjnym dialogiem z książki "Milczące psy" Waldemara Łysiaka. 

- Kilka lat temu została skompilowana w postaci tzw. demotywatora. Powielana przez prawicowe portale, które - jak uchwyciła nasza kamera - były źródłem tekstu dla posła - podano w materiale TVN24. I demotywator i artykuł na stronie, której zrzut widać w rękach Stanisława Piotrowicza, można z łatwością odnaleźć w sieci.

Poseł ma "zapewnienia historyków"

Na jednym ze spotkań dziennikarz stacji zapytał posła, czy wie, że to, co czyta jest fragmentem książki. - Ja mam zapewnienia ze strony historyków, że to jest rzetelny dokument - przekonywał Piotrowicz. Proszony o podanie nazwisk historyków dodał: 

A jeżeli nawet byłoby tak jak pani twierdzi, że jest to fikcja, to co w tym złego?

TVN24 przypomniał też wypowiedź posła z jednego ze spotkania. - Trzeba, żebyśmy byli bardzo czujni i potrafili oddzielać ziarno prawdy od całej reszty plew - mówił Stanisław Piotrowicz.

Stanisław Piotrowicz jest prawniczą twarzą PiS-u. Opozycja atakuje go za jego przeszłość w PZPR