Protestujący zawiesili protest w Sejmie. "Rząd nie jest gotowy do dialogu z nami"

Osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie zawiesili protest w Sejmie. Po 40 dniach opuścili budynek parlamentu. - Wy nigdy nie skapitulujecie, bo takie macie mamy i tacy jesteście. Gdybym była generałem, to bym wam dała Virtuti Militari - mówiła do protestujących Wanda Traczyk-Stawska.

W niedzielę rano protestujący zdecydowali o przerwaniu strajku po 40 dniach spędzonych w Sejmie. Przed parlamentem na osoby niepełnosprawne i ich opiekunów czeka co najmniej kilkaset osób, w tym Janina Ochojska, Wanda Traczyk-Stawska i Anna Komorowska. Na konferencji prasowej, gdzie jest reporter Gazeta.pl, protestujący tłumaczą swoją decyzję. 

- Chciałam, żeby państwo usłyszeli na początku, że to był nasz głos rozsądku, który podpowiedział nam decyzję o zawieszeniu protestu. Po tym, jak zostaliśmy potraktowani przez marszałka Kuchcińskiego i Straż Marszałkowską, obawialiśmy się o nasze życie i zdrowie, a przede wszystkim o zdrowie i życie naszych dzieci - zaczęła Iwona Hartwich, jedna z matek.

- Protest nie kończy się, żeby zrobić przyjemność pani minister Rafalskiej czy innym politykom, ale również posłowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który jest jedyną osobą decyzyjną w tym rządzie. Do wiadomości pana Jarosława Kaczyńskiego - dalej Adrianowi nie starcza na buty. Ale te, które ma na sobie, dostał w Sejmie od dobrych ludzi, od posłanek - powiedziała.

Oświadczenie protestujących

Po 40 dniach walki o godne życie naszych niepełnosprawnych dzieci, po 40 dniach ciągłych upokorzeń, ciągłej pogardy ze strony obecnego rządu, zawieszamy protest. Obecny rząd nie jest gotowy do dialogu z nami, jedynie do monologu. Nigdy nie zrozumiemy, że w naszym kraju skazuje się osoby niepełnosprawne, niezdolne do samodzielnej egzystencji na życie w biedzie i ubóstwie. Państwo nakazuje im żyć za niecałe 900 zł. Nie udało nam się skłonić rządu do realizacji pierwszego postulatu. Nigdy nie zrozumiemy, że obecna władza nie chciała pomóc najsłabszej grupie społecznej skromnym dodatkiem na życie w kwocie 500 zł. Złożyliśmy stronie rządowej cztery kompromisy. Zabrakło dobrej woli, żeby nawet w innej formie dodatku ulżyć w niełatwym już życiu osób z niepełnosprawnościami. 
Chcemy również powiedzieć, co nam się udało i co warto docenić. Udało nam się sprawić, że problem niepełnosprawności stał się w Polsce tematem numer jeden. Mamy nadzieję, że na stale zagości w temacie publicznej i wrażliwości społecznej. Nasz protest unaocznił bardzo trudną sytuację rodzin, w których występuje niepełnosprawność. Od dawna postulowaliśmy o zrównanie renty socjalnej. Na nasz ostatni list zatytułowany "84 proc. człowieka" Ministerstwo Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej odpisało i twierdziło, że podwyżka tego świadczenia jest niemożliwa, że nie są prowadzone w tym kierunku żadne prace. Mamy 100 procent. Nasze dzieci nie są już osobami w 84 procentach. To jest oczywiście mały krok w stronę przywracania im godności. Od dawna postulowaliśmy o waloryzację zasiłku pielęgnacyjnego, który od 12 lat wynosi 153 zł. Dzięki protestowi udało się skłonić rząd do bardzo skromnej podwyżki, w tym roku o jedyne 30 złotych.
Dziękujemy wszystkim za wsparcie protestu. Szczególne podziękowania składamy pani Wandzie Traczyk-Stawskiej i pani Janinie Ochojskiej. Szczególne podziękowania dla pań, które każdego dnia organizowały dla nas protesty, które przynosiły jedzenie, piciem, które dbały o to, żeby żyło nam się w miarę dobrze. Lista około 200 organizacji, instytucji, osób publicznych, ludzi kultury i sztuki wspierających nasz protest będzie na stałe eksponowana na naszych stronach RON - rodziców osób niepełnosprawnych. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wyrazili swoje poparcie w internecie, w mediach i na wiecach poparcia organizowanych w całej Polsce i za granicą. Dziękujemy wszystkim posłom i posłankom, a w szczególności Joannie Scheuring-Wielgus, która pomagała nam i prała nasze brudne rzeczy, nie będziemy tego ukrywać, pani Monice Rosie, panie Joannie Augustynowicz, pani Kornelii Wróblewskiej, pani Agnieszce Ścigaj, pani Joannie Musze, pani Krystynie Szumilas, masażystom i masażystkom, którzy masowali przez te dni nasze dzieci oraz ratownikom medycznym. Dziękujemy wszystkim dziennikarzom, którzy stali się powiernikami naszych dzieci i byli świetnymi rozmówcami. Jesteśmy wam bardzo wdzięczni. Mamy nadzieję, że nasza decyzja pozwoli na zorganizowanie zgodnie z planem Sejmu Dzieci i Młodzieży. Jesteśmy przekonani, że gdyby tylko mogli, gdyby mieli taką moc uchwaliliby dla swoich niepełnosprawnych kolegów i koleżanek 500 zł na życie. 

Jakub Hartwich dziękuje za "kop do życia"

Po tym, jak Iwona Hartwich odczytała wspólne oświadczenie protestujących, głos zabrał jej syn Kuba, który przyznał, że wiele posłanek stało się im bardzo bliskich. - Ze swojej strony mogę obiecać, że zrobię wszystko, żeby walczyć o osoby niepełnosprawne nadal, nieważne w jaki sposób - mówił Jakub Hartwich.

- Moim marzeniem jest zostanie rzecznikiem ds. osób niepełnosprawnych w Olsztynie. Nie pozwolę na to, żeby nam zamknęli w domu pomocy społecznej - dorzucił od siebie Adrian Glinka. Jego mama dodała, że zrobi wszystko, by pomóc synowi dotrzeć do celu. Podziękowała też za siłę, którą dawały protestującym osoby wspierające.

Chłopcy dziękowali też jedynemu ojcu, Karolowi Milewiczowi, który brał udział w proteście. - Jesteś moim najlepszym przyjacielem - mówił Kuba Hartwich. Adrian Glinka zwrócił się do paraolimpijki Karoliny Hamer, która "dała mu prywatnego kopa do życia". - Nigdy nie zrezygnuję z tego, żeby zacząć chodzić. Zrozumiałem to, że nie można narzekać. Jesteś moją ikoną, którą będę naśladować - mówił przez łzy. 

Wanda Traczyk-Stawska: Dałabym wam Virtuti Militari

Protestujący przekazali Wandzie Traczyk-Stawskiej pluszową małpkę, którą kombatantka wręczyła im, a którą sama dostała przy kapitulacji Powstania. - Wy nigdy nie skapitulujecie, bo takie macie mamy i tacy jesteście, że dziś będzie tylko zawieszenie broni. Gdybym była generałem, to bym wam dała Virtuti Militari - mówiła Traczyk-Stawska. Wręczyła rodzicom nagrodę specjalną Człowieka Roku "Gazety Wyborczej". 

- Kiedy wasze matki były szarpane, a wy nie mogliście im pomóc, myślałam, że pęknie mi serce. To nie jest parlament, on się nie może nazywać parlamentem. To jest miejsce, gdzie się nie szanuje godności człowieka - dodała.

Protestujących niepełnosprawnych wspierała m.in. Janina OchojskaProtestujących niepełnosprawnych wspierała m.in. Janina Ochojska Fot. Patryk Strzałkowski/Gazeta.pl

- Witajcie bohaterowie! Dziękuję, że wytrwaliście tak długo. Zrobiliście coś niezwykłego - zaczęła Janina Ochojska. - Wzięliście na siebie bardzo trudne zadanie. Na was będą spoczywały oczy i nadzieje wszystkich niepełnosprawnych. Nie zostawimy was samych. Nie będziemy bez was o niczym dyskutowali, ale rzeczywiście potrzebujemy teraz ekspertów, organizacji, po to, żeby dążyć do tego, żeby wszystkie zapisy ds. osób niepełnosprawnych ONZ były w Polsce wypełniane. Żebyśmy mieli prawo zarówno do godnego początku, jak i do godnego końca. A żeby pomiędzy początkiem a końcem było życie, które ułożymy sobie tak, jak my będziemy chcieli. My nie prosimy o łaskę. Żądamy tylko jednego - stworzenia takich warunków do życia w społeczeństwie, jakie ma każdy obywatel - mówiła Ochojska i dodała, że zrobili dla niepełnosprawnych tyle, ile nikt inny. 

Więcej o: