Wiozła na rowerze 5-letniego synka. Oboje wpadli pod autokar. Matka nie żyje

Zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym prawdopodobnie usłyszy 58-latek, który w czwartek we Wrocławiu śmiertelnie potrącił rowerzystkę. Wiozła ona w foteliku także niespełna pięcioletniego syna.

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek. 43-letnia kobieta wiozła na rowerze swojego 5-letniego syna. Oboje zostali potrąceni przez autokar, który skręcał w prawo. Jak podaje TVN24, powołując się na relacje świadków, autokar wciągnął rower pod podwozie i przeciągnął przez kilkanaście metrów.

Strażacy musieli wykorzystać poduszki pneumatyczne, by dostać się do kobiety i dziecka. 43-latka zginęła na miejscu. Chłopiec z urazem głowy trafił do szpitala. Jak podają lekarze, jest nieprzytomny.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wypadku i czyjego błędu był on wynikiem.

58-letni kierowca został zatrzymany. Policjanci zabezpieczyli pod nadzorem prokuratora materiał dowodowy. Biegły z zakresu wypadków drogowych przygotuje opinię na temat okoliczności zdarzenia. Od niej będzie zależało, czy mężczyzna usłyszy zarzuty, zależna jest od opinii biegłego. W chwili wypadku był trzeźwy.

Dzwonisz na 112 i co dalej? Te rzeczy musisz powiedzieć, żeby szybko i sprawnie wezwać pomoc

Więcej o:
Komentarze (158)
Wrocław. Możliwe zarzuty dla kierowcy, który potrącił rowerzystkę
Zaloguj się
  • edimerc

    Oceniono 19 razy -9

    Kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa rowerowi ZNAJDUJĄCEMU się na przejeździe. To jest identycznie jak z pieszymi na pasach. Ten rower wjechał w autobus a nie odwrotnie.
    Tak czy owak biorąc pod uwagę skutki winna jest rowerzystka. Co z tego że tłuszcza wymusi jakiś wyrok na kierowcy autobusu (tak jak kiedyś na Komendzie)? Czy to zwróci życie matki i zdrowie dziecka? A wystarczyło, stosując zasadę ograniczonego zaufania, rozejrzeć się, zwolnić, nawet zatrzymać. A teraz minusujcie do woli. I jeździcie na oślep - do woli, lub do wypadku.

  • wj_2000

    Oceniono 16 razy -8

    Gdyby autokar skręcał na zielonej strzałce, to winna ewidentnie byla by rowerzystka majaca czerwone swiatło.
    Jesli jednak obydwoje mieli zielone, a przez skrzyzowanie prowadzila ścieżka rowerowa, towidentny jest błąd kierowcy.
    Jesli zaś ściezki nie było, a rowerzystka nie przeprowadzala roweru, lecz przejeżdzała - sama sobie jest winna.
    Inna sprawa, że są skrzyzowania z bardzo ograniczoną widocznością chodnika i ściezki rowerowej. Jeśli w zakresie widzialnym jeszcze rowerzysty nie ma, samochód wykona skręt, a rowerzysta nadjedzie z wielka prędkością, to nieszczęście gotowe.

  • stachud

    Oceniono 9 razy -7

    Jakby jechała samochodem to by nic się jej nie stało. Zwnou nieszczęście przez rower.

  • co.ty.powiesz

    Oceniono 19 razy -5

    "Zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym prawdopodobnie usłyszy 58-latek"
    "Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wypadku i czyjego błędu był on wynikiem"
    Oto kliniczny przypadek czytania bez rozumienia tekstu: nie wiadomo, kto był winien, ale "mk" już wie, że kierowca autokaru usłyszy zarzuty. Fakt, autor zabezpieczył się słowem "prawdopodobnie", ale jeśli winna była kobieta, to wówczas prawdopodobieństwo stanie się nieprawdopodobne.No, ale według 'mk' ktoś musi usłyszeć zarzuty, a skoro kobieta nie, bo nie żyje to pozostaje tylko kierowca. I na tej zasadzie pewien gość przesiedział 18 lat za niewinność.

  • esme777

    Oceniono 8 razy -4

    Tam nie ma żadnych świateł. Prawdopodobnie rowerzystka postanowiła nie zatrzymywać się wjeżdżając ze ścieżki na ulice. To mała ulica prowadząca do parkingu

  • klufin

    Oceniono 5 razy -3

    byłem samochodem we Wrocławiu w ubiegłą sobotę , tam duża ilość rowerzystów jeździ po ulicach , brak ścieżek rowerowych . Ruch tam duży , większy jak w moim też duzym mieście. mówiłem sobie że to samobójcy , pomyliłem się ????

  • wmr2000

    Oceniono 5 razy -1

    43-latka pod wpływem lektury prasy kobiecej uwierzyła,że rowery są modne i zdrowe?

  • ruch.lewostronny

    Oceniono 7 razy -1

    Kilka razy uniknęłam śmierci lub kalectwa jeżdżąc na rowerze. Jeździłam na długich dystansach, w tym raz w nocy pod wpływem alkoholu przez całą Warszawę. Oczywiście nigdy jezdnią - żelazna zasada. Również nigdy w życiu nie wiozłabym zwierzaka w koszyczku! Ze względu na niego!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX