Czy ministrowie oddali nagrody? Wszyscy chcieliby to wiedzieć, ale Dworczyk zadania nie ułatwia

- Przekazanie nagród na Caritas był decyzją partyjną i rząd do tego nic nie ma - tak szef KPRM Michał Dworczyk tłumaczył, dlaczego nie wie dokładnie, którzy z ministrów przekazali nagrody. Dodał jednak, że jego zdaniem zrobili to "niemal wszyscy".

Do wtorku, do końca dnia członkowie rządu PiS mieli przekazać na Caritas przyznane im w poprzednich latach nagrody. Tę decyzję ogłosił prezes partii Jarosław Kaczyński po wybuchu skandalu z przyznawanymi systemowo, co miesiąc nagrodami dla ministrów, wiceministrów i premier Beaty Szydło. 

Posłowie opozycji starali się dowiedzieć, czy ministrowie rzeczywiście przekazali nagrody. Na pytanie posłanki Agnieszki Pomaski odpowiedziało 44 z 63 członków rządu, jednak tylko 6 zapewniło, że odda nagrodę, a 2 poinformowało, że już to zrobili. Wśród tych ostatnich jest wicepremier Jarosław Gowin.

O przekazanie nagród pytał szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka  Robert Mazurek na antenie RMF FM. - Termin minął o północy i jestem przekonany, że jeśli nie wszyscy, to niemal wszyscy dostosowali do decyzji kierownictwa partii i przekazali nagrody - powiedział.

"Decyzja partyjna"

- Była to decyzja władz partyjnych i rząd do tego nic nie ma - stwierdził pytany o to, czy rząd sprawdza, kto przekazał nagrody - powiedział szef KPRM. Dodał, że choć jego wiedza "może być niepełna", to według niego "wszystkie osoby w rządzie Mateusza Morawieckiego przekazały te pieniądze na Caritas". Stwierdził też, że nie wie nic o tym, jak wygląda ta sprawa w przepadku byłych ministrów (w tym m.in. Jana Szyszki, Antoniego Macierewicza i Witolda Waszczykowskiego). 

- Myślę, że w tej sprawie będzie oświadczenie rzeczniczki partii Beaty Mazurek - zapowiedział Dworczyk.

Wcześniej w wywiadach Dworczyk mówił, że musiał wziąć pożyczkę, by zwrócić nagrodę. Dodał też, że musiał sprzedać swój 18 letni samochód. Potwierdził to ponownie w rozmowie z Mazurkiem i podkreślił, że "kredyt biorą miliony Polaków i to żaden wstyd".

Czekamy na Wasze opinie pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl