Co się działo w mieszkaniu posła Stanisława Gawłowskiego? Posądzana o prostytucję zabrała głos

Agencja towarzyska czy sponsoring? Polityczna wrzutka czy raczej efekty dziennikarskiego śledztwa? Mnożą się komentarze po ujawnieniu, że w apartamencie Gawłowskiego "trudniono się nierządem", czemu zaprzecza m.in. żona posła.

Po niedzielnej informacji Radia Szczecin, że w mieszkaniu należącym do Stanisława Gawłowskiego, posła PO, mieści się agencja towarzyska, ruszyła lawina ustaleń i dementi. Najczęściej zadawane pytanie jednak dotyczy tego, czy Gawłowski z żoną wiedzieli, co dzieje się w wynajmowanym mieszkaniu.

Radio Szczecin ujawniło wyniki dziennikarskiego śledztwa, podczas którego ustaliło, że w mieszkaniu w centrum Szczecina należącym do Gawłowskiego jest agencja towarzyska, co potwierdzili podczas małej prowokacji (zadzwonili pod numer podany na ogłoszeniu i spotkali się w lokum posła), a także w rozmowach z mieszkańcami i zarządzającym budynkiem.

W sukurs Radiu Szczecin idzie TVP Info, które sprawdziło m.in. w księgach wieczystych, że nie ma wątpliwości, że mieszkanie, w którym dziennikarz zastał prostytutkę, należy do Gawłowskiego.

Żona posła Stanisława Gawłowskiego dementuje

Stanowczo zaprzecza temu żona posła, która mówiła Wirtualnej Polsce, że to "wierutna bzdura" i zapowiedziała kroki prawne w tej sprawie. To samo powiedział portalowi mec. Rafał Wiechecki, adwokat Gawłowskiego, który ma składać pozwy przeciwko Radiu Szczecin i TVP.

To normalne mieszkanie, w którym nie ma żadnej agencji towarzyskiej! Mieszka tam normalna, porządna kobieta. I nie ma takiej możliwości, żeby ta kobieta prowadziła dom publiczny

- mówiła Wirtualnej Polsce Renata Gawłowska.

Wersje się wzajemnie wykluczają. Dziennikarze jednak wydają się pewni swoich ustaleń. Według Tomasza Duklanowskiego z Radia Szczecin Gawłowski raczej miał wiedzę na ten temat.

Ta działalność jest tam prowadzona nie od miesiąca czy dwóch, ale prawdopodobnie od dwóch do trzech lat. Dlatego nie sądzę, żeby Stanisław Gawłowski mógł nie wiedzieć, co dzieje się w jego apartamencie

- mówił TVP Info Duklanowski.

ZOBACZ TEŻ: Awantura w TVP Info. Trzech polityków wyszło ze studia, kłócąc się z Rachoniem

"Spotykałam się na sponsoring"

Onet dotarł do jednej z kobiet, które wynajmują lokum. Jak mówiła (chciała zachować anonimowość), widziała się z Renatą i Stanisławem Gawłowskimi raz, podczas podpisywania umowy. Jednocześnie jej wersja w dużej mierze zaprzecza tej zaprezentowanej przez Gawłowską.

Kobieta oznajmiła też, że sprawą nikt się nie interesował, dopóki nie wybuchła afera wokół Gawłowskiego.

Gdyby nie ta cała afera, nikt o niczym by się nie dowiedział. (...) to nie jest żadna agencja. Po drugie… No powiem panu prawdę. Było tak… Ja miałam działalność gospodarczą, gastronomiczną. Wzięłam duży kredyt, przestałam spłacać. Komornik na mnie wisiał. No i zaczęłam się spotykać z mężczyznami na sponsoring. Tak sobie po prostu dorabiałam

- mówiła Onetowi. 

Stanisław Gawłowski z zarzutami

Ciekawym wątkiem jest też to, dlaczego sprawa ujrzała światło dzienne dopiero teraz, a nie np. po przeszukaniach, jakich dokonano na zlecenie prokuratury bądź jeszcze wcześniej. Politycy opozycji sugerują nawet, że to "wrzutka" i celowo "odpalono" temat teraz. Mówił o tym m.in. Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej, który nie zgadzał się na rozmawianie o Gawłowskim w "Woronicza 17" w TVP Info.

Ponieważ Gawłowski ma zarzuty m.in. w sprawie tzw. afery melioracyjnej, funkcjonariusze weszli do wspomnianego mieszkania w Szczecinie w grudniu 2017 roku.

Kulisy ujawnił na antenie TVP Cezary Gmyz, korespondent telewizji publicznej w Berlinie.

CBA i prokuratura, która przeprowadziła rewizję w mieszkaniu, stwierdziła jednoznacznie, że należy ono do Gawłowskiego, a osoby, które tam się znajdowały, oświadczyły, że trudnią się nierządem

- mówił Gmyz.

Czekamy na Wasze opinie pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

Sejm uchylił immunitet K. Gasiuk-Pihowicz i R. Petru. Zgodził się na aresztowanie S. Gawłowskiego

Więcej o: