Ten budynek ma być chlubą Polski w Niemczech. PiS wraca do pomysłu... Sikorskiego

Jacek Gądek
Pod koniec 2016 r. MSZ zawiadomiło prokuraturę ws. budowy nowej ambasady w Berlinie, na czym państwo miało stracić 30 mln zł. Po 1,5 roku rząd wrócił do poprzedniego projektu, ale już na własną rękę, czyli tak jak chciała ekipa Radosława Sikorskiego.

Miejsce jest prestiżowe: sąsiedztwo Bundestagu, Bramy Brandenburskiej i słynnego Tiergarten. Serce Berlina: Unter den Linden. To tam straszył komunistyczny kloc, w którym mieściła się ambasada w PRL-u. Dziś straszy wielka dziura, którą w berlińskich mediach nazywano "hańbą w sercu miasta" czy wręcz Niemiec. Była rudera, a jest gruz - postęp to niewielki, a historia wciąż bez happy endu.

Hańba przy Unter den Linden

Od lat polski MSZ snuje plany, by powstał tam budynek nowej polskiej ambasady, która stanie się chlubą polskiej dyplomacji.

Po upadku komuny ambasadę RP "tymczasowo" przeniesiono do budynku dawnej Polskiej Misji Wojskowej przy Lassenstrasse - w odległej dzielnicy Grunewald. A rudera przy Unter den Linden miał być przebudowana. Zamknięto ją w 1999 r. Z roku na rok sypała się coraz bardziej, aż wejść do niej mógł już tylko buldożer. Została goła ziemia i gruz. Prowizorka przy Lassenstrasse trwa za to w najlepsze - teraz urzęduje tam prof. Andrzej Przyłębski.

Wieczne plany na budowę nowej ambasady

Plany budowy dumy MSZ snuto od lat. Pierwszy termin oddania budynku to rok 2001, potem 2012, był też 2016 i 2019 r.

Na serio przyspieszyły za rządów PO - ta ekipa chciała wznieść wielki, nowy budynek. W 2012 r. konkurs wygrała warszawskiej pracownia JEMS. Projekt zbierał bardzo dobre recenzje.

Zabacz zwycieski projekt budynku ambasady RP w Berlinie

Kłopot był jednak w pieniądzach. Kosztorys budowy sprzed kilku lat mówił o budżecie w wysokości 160 mln zł, ale oferty wykonawców sięgały aż 247 milionów. Audyty potwierdziły wysokie koszty, więc MSZ zrezygnowało z budowy uznając projekt za rozbuchany i zbyt kosztowny. Witold Waszczykowski uznał, że "stracono czas i pieniądze, a stracono je na projekt, który jest zbędny". Ministerstwo stwierdziło, że doszło do niedopełnienia obowiązków i rażącej niegospodarności za rządów PO-PSL.

Resort policzył koszty projektów architektonicznych i przygotowań - zamknęły się w kwocie 30 mln zł. Taką sumę MSZ pod wodzą PiS wpisał do doniesienia do prokuratury obok nazwisk podejrzewanych o niegospodarność kilkunastu urzędników. Tak tropiło ekipy Radosława Sikorskiego i Grzegorza Schetyny (szefów MSZ w rządach PO).

Śledztw jest, a efektów wciąż brak

Śledztwo trwa i trwa.

Prowadzi je wydział ds. przestępczości finansowo-skarbowej Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Nikomu nie postawiono zarzutów. Rzeczniczka prasowa prokuratury Agnieszka Zabłocka-Konopka mówi nam: - W sprawie wykonywane są czynności procesowe polegające między innymi na przesłuchiwaniu świadków oraz gromadzony jest materiał dowodowy w postaci dokumentacji, dotyczącej badanych wątków procesowych.

Kogo przesłuchano i kto jest w planach? - Z uwagi na obowiązującą tajemnicę śledztwa, informacje dotyczące zakresu wykonanych dotychczas czynności procesowych i wynikających z nich ustaleń, a także działań zaplanowanych do wykonania w najbliższym czasie, nie mogą być obecnie ujawniane - podkreśla.

A przecież PiS chiało nawet dosypać pieniędzy do budowy

Nim MSZ Waszczykowskiego poszło do prokuratury, to chciało dosypać pieniędzy do projektu. W kwietniu 2016 r. (tuż po przejęciu rządów przez PiS) MSZ informowało o powrocie do koncepcji budynku, który był spadkiem po Platformie. Budżet projektu zwiększono o 30,7 mln zł. Plany mówiły, że wstęgę będzie można przeciąć w roku 2019 r. Ale pomysł zarzucono, a PiS skupiło się na tropieniu poprzedników.

W rządzie PiS zrodził się za to nowy pomysł: wybudowanie ambasady w partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP), czyli na spółkę z jakimś inwestorem biznesowym. Dziś ten plan też już jest nieaktualny.

MSZ: cel ten sam, ale droga inna

Wiceminister Spraw Zagranicznych Piotr Wawrzyk w piśmie do posła Pawła Skuteckiego (Kukiz'15) potwierdza: "Intencją rządu jak i MSZ jest wzniesienie na polskiej działce przy Unter den Linden zgodnie z jej przeznaczeniem nowej siedziby ambasady". Ale teraz już tylko samodzielnie i na koszt państwa, bo pomysł, by jakiś inwestor prywatny też się zaangażował, zarzucono.

- W roku ubiegłym MSZ prowadziło przygotowania w celu realizacji przedsięwzięcia budowy nowej ambasady RP w Berlinie w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). W ramach tych przygotowań przeprowadzono szeroko zakrojony dialog rynkowy angażujący do którego przystąpiło 11 dużych podmiotów z Polski, Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Turcji. W dniu 20 września 2017 roku z inicjatywy (Mateusza Morawieckiego - red.) (...) podjęto kierunkową decyzję o zaniechaniu realizacji tego zadania w dotychczas zaplanowanej formule PPP na rzecz opracowania koncepcji wykorzystania przestrzeni przyszłej siedziby ambasady dla potrzeb administracji polskiej i promocji biznesu, przy założeniu realizacji tego zadania ze środków budżetu państwa - pisze prof. Wawrzyk.

Mówiąc prościej: MSZ przez rok szukało inwestora prywatnego w Europie i USA, ale nie znalazło, więc teraz ambasadę chce budować samodzielnie. Czyli wróciło do koncepcji realizowanej przez PO za czasów Sikorskiego, a podstawą ma być projekt wyłoniony za czasów Platformy, ale nieco skurczony.

Nowy projekt na starcie

Formalnie 26 marca 2018 r. rząd zainicjował kolejny projekt budowy ambasady.

- W chwili obecnej trwają uzgodnienia z władzami Berlina oraz równolegle prowadzone są końcowe rozmowy z architektami, autorami wcześniejszego niezrealizowanego projektu, w celu wprowadzenia niezbędnych zmian - podkreślił wiceminister SZ. Terminu oddania budynku do użytku nie podał.

Zobacz też:

Więcej o: