Prezesa boli kolano. ''Nie jest tak, że jak prezes śpi na Szaserów, to państwo nie działa''

Jacek Gądek
Od miesięcy Jarosław Kaczyński starał się nie utykać, gdy go filmowano, choć kolano bolało. A jeszcze niespełna rok temu na własnych nogach wspiął się ze świtą na szczyt Koziarza w Beskidzie Sądeckim. Teraz to jemu na warszawski Żoliborz kule przywozi szef szpitala dla VIP-ów.

Dużo się mówi w PiS o kolanie prezesa?

Mówi polityk tej partii: Ależ oczywiście! Martwimy się o zdrowie Jarosława Kaczyńskiego, bo jest naszym liderem i traktujemy go jak członka rodziny.

Kolano po raz drugi

Zdrowie prezesa Prawa i Sprawiedliwości to nie tyko jeden z tematów w obozie władzy, ale teraz to sprawa najważniejsza. Poprzednio ubolewania nad kondycją prezesa PiS były na porządku dziennym w zeszłym roku, gdy druhowie z "zakonu PC" namawiali go usilnie, by wziął tekę premiera w swoje ręce.

Wtedy jednak prezes nie miał sił, by zostać premierem po raz drugi - i nie chodziło tylko o kolano. Nie chciał się zajmować stertami papierów i wiedział, że praca po kilkanaście godzin, a zwłaszcza wizyty zagraniczne, będą dla niego zbyt forsowne. Wtedy kolano było wygodnym wytłumaczeniem, choć nie doskwierało prezesowi aż tak bardzo.

Na celowniku tabloidów

Teraz jest zupełnie inaczej, bo J. Kaczyński leży na oddziale w Wojskowym Instytucie Medycznym przy ul. Szaserów w Warszawie. To najlepszy szpital w Polsce: budżet bez limitu, najlepsi lekarze i sprzęt. Tu leczy się każda władza. Z tym wyjątkiem, że akurat do prezesa PiS to szpital przyjechał. Kule przywiózł mu osobiście dyrektor placówki - gen. prof. Grzegorz Gielerak.

W długi majowy weekend - a w zasadzie tydzień - prezes PiS dwa razy trafił do szpitala. Do domu wrócił tylko na jeden dzień. Zwłaszcza tabloidy śledzą każdy jego ruch - czatują przed domem na Żoliborzu i przy szpitalu. Śledzą jego menu.

To jak dotąd najpoważniejsze problemy z kolanem prezesa

Faktem jest, że prezes nie miał dotąd aż tak poważnych kłopotów z kolanem jak teraz. Od dawna broni się przed operacją, którą lekarze chcą mu zaordynować. A kontuzja się pogłębia. Przeszedł badania i zajmuje miejsce w salce dla VIP-ów. Ochroniarze, którzy są byłymi żołnierzami jednostki GROM - jak zwykle - go nie odstępują.

Polityk PiS z pewnym zakłopotaniem, ale nie kryje: Prezes już od paru lat ma problemy z kolanami. Poza tym ma nadwagę, co wcale nie pomaga.

A ponadto Jarosław Kaczyński ma już swoje lata - za niewiele ponad miesiąc będzie obchodził swoje 69. urodziny.

Szukanie winnych wspinaczki na Koziarza

W obozie władzy krąży domysł, że to wejście na Koziarza w Beskidzie Sądeckim nadwyrężyło jego staw kolanowy. Winą obarczani są Joachim Brudziński, Czesław Hoc, Marek Gróbarczyk i inni "górale", którzy towarzyszyli prezesowi na urlopowym wypadzie w zeszłym roku. To właśnie z tej eskapady Joachim Brudziński (dziś szef MSWiA) opublikował zdjęcia ekipy w patriotycznych pelerynach.

Faktycznie Koziarz pokiereszował prezesowi kolano? - To jakaś bzdura. Nie była to przecież żadna wspinaczka, ale marsz, podejście szlakiem na górę. Kolana mu to przecież nie mogło rozwalić - słyszymy od polityka PiS. A poza tym, to sam prezes chciał iść na szczyt i nikt go tam nie wypychał.

"Nie jest tak, że jak prezes śpi albo leży, to państwo nie działa"

Z kolanem prezesa jest jednak coraz gorzej. Mówi współpracownik Kaczyńskiego: Jego dolegliwość jest bardzo bolesna i przykra. Dodaje jednak, że nie ma wpływu na to, co J. Kaczyński czyta i z kim rozmawia.

- Jest w szpitalu, ale żyje sprawami publicznymi. Nie jest tak, że jak prezes śpi albo leży na Szaserów, to państwo nie działa - śmieje się.

PiS to świat Jarosława Kaczyńskiego, więc prezes nie może pozostawić partii samopas na tygodnie. Rozmawia ze swoją świtą telefonicznie, a wicepremier Beatę Szydło przyjechała do niego do szpitala na kilka godzin na rozmowy. Miały dotyczyć m.in. kandydowania przez byłą premier do Parlamentu Europejskiego z "jedynki" w Krakowie.

Kaczyński może już nie uniknąć operacji kolana

Politycy PiS początkowo wstrzymywali się z komentarzami o zdrowiu szefa, a potem rytualnie zaczęli się ograniczać do komunikatu, że kolano boli, ale będzie dobrze.

- Możliwe, że będzie miał operację kolana. Zdecyduje o tym razem z lekarzami. Jednak ludzie przechodzą o wiele poważniejsze zabiegi, a potem wracają do zdrowia - mówi nam poseł PiS.

Prezes jest jednak wyłączony z polityki już przez ponad tydzień, a jeśli da się przekonać do operacji, to będą kolejne tygodnie, gdy prezesa nie będzie na Nowogrodzkiej ani w Sejmie. Pobyt w szpitalu teraz jest też kłopotliwy, bo politycy PiS są w trakcie objazdu Polski, więc terenowa ofensywa traci lidera - najmocniejszego i najbardziej rozchwytywanego.

"Wielu ludziom nie mieści się to w głowach", ale rząd działa

Mówi polityk PiS: Prezes nie wzywa codziennie premiera czy ministrów i nie mówi im, co mają robić. Rząd jest autonomiczny, choć wielu ludziom nie mieści się to w głowach. Nakreśla kierunki strategiczne i orientuje się w bieżących działaniach.

Obóz władzy kuleje przez nieobecność prezesa? - Wymysł tabloidów - ucina nasz rozmówca.

Zaprzecza, ale sam premier Mateusz Morawiecki nie krył, że bez prezesa ani rusz. - Wszystko to (reformy - red.) mogliśmy przeprowadzić dzięki jednemu. Przede wszystkim dzięki jednemu panu. Temu panu, który tutaj miał być, tylko ja go zastępuję. Dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu - podkreślił na spotkaniu z wyborcami w Garwolinie.

Dziś to Morawiecki wyrasta na pierwszego kandydata do schedy po prezesie. W PiS poległo już kilku delfinów, którzy zdradzali się ze swoimi aspiracjami. Morawiecki bije więc pokłony przed J. Kaczyńskim. Temat sukcesji odżył w partii? - Absolutnie nie - odparowuje poseł PiS. Wszyscy w obozie władzy przekonują, że choć prezes kuleje, to umysł cały czas ma ostry jak brzytwa.